środa, 16 lipca 2014

Bo to jest tak:

Stoję sobie i popełniam obiad.
Kurczę grillowane, dodatek skrobiowy i zielona sałata
z jogurtem naturalnym firmy Zott
- dla mnie najlepszy z jogurtów (czy to już lokowanie produktu? ;)
Stoję, robię różne rzeczy, jest piękna niedziela i w trakcie czynności obiadowych
post sam pisze mi się w głowie.


Jest elokwętny żę ho ho, dofcipny i błyskotliwy - a jakże.
Niestety ręce w kurze i ziołach uniemożliwiają natychmiastowe zapisanie owych myśli,
co to po głowie się mi snują.
Myślę sobie - nic to - będę pamiętać, później zapiszę.
Guzik. Chwilę później jest środa, godzina popółnocna a nawet nadranna
- chociaż jaka się opublikuje na blogu - pojęcia bladego nie mam.
Tu jakoś inaczej czas płynie i pokazują się te godziny dzikie zupełnie i nieprawdziwe.
Aż tak po nocach nie przesiaduję. Dziś tylko. I kiedy indziej bywa, że też :)