piątek, 19 września 2014

Poszczę i postuję ;)

Przez kilka ostatnich dni bolała mnie głowa
(Marcia zawsze powtarza: boli, to rośnie ;)
Nie tak cały czas, pobolewała raczej
Od czasu do czasu, raz mocniej, raz lżej
Myślę sobie, że to mój przebiegły organizm
Usiłował wyłudzić czekoladę
Z pewnością mając na uwadze wyłącznie moje niedobory żelaza,
bo przecież nie dla smaku (fuj)

Przyzwyczajam się do nowego (dla mnie) trybu życia
Śniadanie w ciągu godziny od przebudzenia,
4 posiłki w ciągu dnia
spożywane z namaszczeniem co 4 godziny
bez soli i cukru
szklanka wody co pół godziny

Niektórzy żyją na walizkach,
ja obecnie żyję na pojemnikach ;)

Baczność! Kolejno odlicz!
Czuję się trochę jak człowiek pierwotny
Zaczynam od polowania na łososia
Ok, nowocześnie pierwotny
- bo łososia kupuję w sklepie
Piekę go w rękawie bez żadnych przypraw
W tym samym czasie
warzywa wesoło pyrkoczą na parze
I - nie przypuszczałam, że to napiszę -
TO JEST naprawdę smaczne!
Jajecznica, pomidor, kalafior, brokuły
bez soli
Przypominam sobie prawdziwe smaki
coraz bardziej je lubię

Ludzie, nie sólta tyle. Lepiej już... używajcie ziół ;)

Nowy tryb życia fajnie wpasował się w moją codzienność
I dobrze, bo już dość mam różnych światowych rewolucji
Co mogę, omijam slalomem
Celebruję spokój,
niepokoje obłaskawiam

W tym tygodniu sporo śpiewania
Lubię to
Co ja piszę? (nawyki z fb) - Uwielbiam! :)
Ćwiczymy przed niedzielnym koncertem
Niedługo nagrywamy płytę
Ciągle jestem w biegu
(a miałam mieć TYYYLE wolnego czasu,
kiedy Jula i Zuzia pójdą do przedszkola...)
Za chwilę wychodzę na trening
Miałam wyjść już dawno, ale zadzwoniła Marcia :)
Zwykle wydaje nam się, że rozmawiamy chwilę
I tak zazwyczaj jest - o ile przyjmie się przelicznik 1 chwila = 1 godzina
Po treningu jadę po Julcię i Zuzię
Wieczorem próba - pewnie do późnej nocy
Jutro... itd.

Cieszę się, że jestem tu, gdzie jestem
W życiu i w ogóle - w sobie
Taka właśnie myśl snuje mi się po głowie
od jakiegoś czasu, o czym zapewne niedługo cdn...