wtorek, 16 września 2014

Yesterday, all my troubles seemed... closer than ever

Piję sobie kawę zbożową i pomyślałam sobie,
że napiszę krótko o tym, jak było wczoraj.
Pojechałam do Gaca Centrum,
które jest tak blisko mnie,
że grzechem byłoby tego nie wykorzystać.
Bardzo miła pani
i szczupła
(według Madziarowego systemu miar i wag
ważyła tyle, co moja lewa noga
- do kolana)
zabrała mnie do gabinetu,
wypytała o różne rzeczy,
a następnie zważyła i zmierzyła.

Póki co oszczędzę Wam szczegółów
W końcu to nic miłego,
kiedy człowiek zdaje sobie wreszcie sprawę,
że ma w obwodzie uda tyle,
ile normalna kobieta w pasie.
Za to w pasie ma tyle,
ile niskie panie wzrostu...
Mimo wszystko dzielnie pomaszerowałam (ruch jest ważny!)
do kolejnego gabinetu,
w którym inna miła, szczupła pani
przeprowadziła ze mną wywiad.
Nie żebym z powodu odchudzania
stała się nagle kimś znanym.
Wywiad zdrowotny.
Dostałam też wskazówki jedzeniowo-piciowe
(zero cukru, zero soli, itede)
na najbliższe dwa tygodnie.
A od jutra włączam ruch.
Najpierw dwa razy w tygodniu,
a od kolejnego tygodnia - trzy razy.
Brzmi zdrowo.
Tak też zamierzam się czuć
A za kilka miesięcy - jak Bóg da - może i wyglądać ;)
Czuj duch!