czwartek, 27 listopada 2014

Cisza po burzy

Źle się zaczął
ale miło zakończył
wczorajszy dzień
(ech, ten głośny poranek...)

Wieczorem uszykowałyśmy ubrania na dziś
Dziś okazało się,
że jednak
rajstopy nie te
majtki nie te...

reszta ok
ufff...
jakby nie było - postęp jest

Przy wczorajszej wieczornej kąpieli
patrzę Julci prosto w oczy i mówię:
- Julciu, przepraszam Cię jeszcze raz
za moje poranne krzyki
nie powinnam tak robić
bardzo, bardzo Cię przepraszam

A Jula na to (głaszcząc swoją małą rączką moją głowę):
- mamusiu, musisz postarać się nie krzyczeć
i po prostu bądź szczęśliwa...

Rozpłynęłam się
co z kolei pomogło mi przetrwać dzisiejszy poranek

A wczoraj,
kiedy już myślałam, że nic miłego się raczej nie wydarzy,
spotkała mnie przemiła niespodzianka
Odwiedziła nas Martyna (moja Bratanica)
i powiedziała, że ponieważ w przyszłym tygodniu
przylatuje Marcia
i raczej się nie spotkamy
a są moje urodziny,
to Ona już dziś coś dla mnie ma
I dostałam śliczne tulipanki
i cudną bransoletkę z serduszkiem

Od Martyny to pełne serce. Jakże by inaczej ;)
Jak śpiewała Beata Kozidrak:
więc teraz serca mam dwa...
Wiadomo - co dwa serca, to nie jedno ;)
Od jakiegoś czasu oglądałam podobne serduszka na rękę
Martyna to moje alter ego
i czytamy sobie w myślach
mamy ten sam typ poczucia humoru
i ten sam charakter pisma
Nic dziwnego, że prezent w 100% trafiony :)
Dziękuję Kochana <3

A teraz zabieram się za pasztet warzywny
i masełko ziołowe
na jutrzejszy Sabat

Zaczyn rośnie sobie w spiżarni
Będzie z niego chleb, że hej

Plan na weekend:
DOLCE BEL FAR NIENTE

Boszzz... jak to pięknie brzmi po włosku
zdecydowanie więcej w tym poezji
niż w polskim nicnierobieniu
żeby nie wiem jak było słodkie ;)