sobota, 3 stycznia 2015

'Bogowie'

Jula, Zuzia i Kuba pojechali na kilka dni do Babci i Dziadka
w domu został tylko Piotrek,
który nabawił się zapalenia gardła
taki niefart


na szczęście to nic poważnego
pani doktor orzekła, że najpóźniej pojutrze
powinno być lepiej
- i tej wersji zamierzamy się trzymać
ufff...

No to mamy kilka dni na złapanie oddechu
rano można pospać trochę dłużej,
wieczorem posiedzieć razem przy herbacie
tak po prostu

Piotrek też zachwycony,
że może odpocząć od młodszego rodzeństwa
i w spokoju obejrzeć Hobbita i Władcę Pierścieni
(to się nazywa fantastyczny maraton ;)


Wczoraj wybraliśmy się z Krzyśkiem do kina na 'Bogów'
Już dawno chcieliśmy zobaczyć ten film
i - jak raz - nadarzyła się ku temu okazja

Film wszedł na ekrany 10go października
w naiwności swojej sądziłam,
że po takim czasie grania go
na sali będzie raptem kilka osób...
tymczasem na seans o 20.10 w Galerii Mokotów
zostały 2 (słownie: dwa) wolne miejsca
i to w pierwszym rzędzie
jedno miejsce na jednym końcu rzędu
drugie miejsce na drugim końcu...

Pojechaliśmy do Promenady
Tam wolnych miejsc było trochę więcej

Po obejrzeniu filmu doszłam do następujących wniosków:

- obiektywnie rzecz ujmując
poziom stresu w moim życiu wynosi mniej więcej '0' (słownie: ZERO)

- dobrze, że są na świecie ludzie, którzy nawet wtedy,
kiedy słyszą, że coś jest niemożliwe, robią swoje
często z jeszcze większym zapałem

- Tomasz Kot doskonałym aktorem jest
(aktorstwo wymaga poświęceń...
w tym filmie palił jak smok i dużo pił,
w 'Skazanym na bluesa' ćpał
mam nadzieję, że prywatnie u niego ok
i że nie zabiera roboty do domu ;)

to tak w bardzo wielkim skrócie
i na fali pofilmowych wrażeń...

Kilka lat temu spotkałam Profesora Religę
w klinice w Aninie

mój Tata choruje na serce
w 2003 roku (albo w 2002... nie pamiętam) trafił do szpitala
a od prowadzącego go wówczas lekarza
dowiedziałam się, że jest w stanie ciężkim
i tylko operacja wszczepienia bajpasów może go uratować

czułam, że muszę coś zrobić
i chciałam coś zrobić, 
tylko nie miałam pojęcia, co

bardzo pomogła mi wtedy Jadwiga - koleżanka z pracy
skontaktowała mnie ze swoim kolegą - kardiologiem,
który błyskawicznie zaplanował i wykonał koronarografię serca
Tatę przywiozłam do Warszawy niemal siłą
(jako że najlepiej czuje się na własnym podwórku
i niechętnie je opuszcza ;)
z wynikami koronarografii skierowano go
w trybie natychmiastowym
do kliniki w Aninie

a tam lekarz z zespołu profesora Religi
sprawnie przeprowadził operację wszczepienia bajpasów

Tata z każdym dniem wracał do sił
i codziennie, kiedy Go odwiedzałam,
z zadowoleniem mówił, że był u Niego Profesor Religa
Bo Profesor przychodził do każdego swojego pacjenta
i z każdym rozmawiał

Kiedy wypisano Tatę ze szpitala,
poszłam do pielęgniarek i lekarzy
podziękować za opiekę nad Tatą
Dla każdego miałam symboliczną bombonierkę

Poszłam też do Profesora Religi
Nie wziął bombonierki
Popatrzył na mnie przez chwilę,
pocałował mnie szarmancko w rękę
i życzył wszystkiego dobrego
Tyle

Wczoraj - naturalnie - wspomnienia sprzed lat ożyły

Za kilka dni mój Tata skończy 83 lata
Zapytany o zdrowie, zawsze odpowiada
z charakterystycznym dla siebie humorem:
'żeby nie źle, to by było dobrze'
Skarży się na różne dolegliwości - jak to bywa w tym wieku
i często powtarza, że to już 'koniec świata'
Taki już jest

Świat jednak na szczęście się nie kończy
- w każdym razie nic mi o tym nie wiadomo
Mimo wszelkich kłopotów sercowych
oraz innych katastrof
Ziemia wciąż się kręci
a my z nią...


Niby tylko mięsień, (nie)zwykła pompa...
ech, sprawy sercowe - nic bardziej skomplikowanego ;)