czwartek, 12 lutego 2015

'Plan na najbliższe milion poranków'

Dżuścia podesłała mi niedawno
jedno ze zdjęć fundacji Chustka
- dzięki, Dżuściu :*

(przy okazji: nadal poszukuję filmu dokumentalnego
Anety Kopacz pt. 'Joanna'
wiem, że był wyświetlany na festiwalu filmowym
w Warszawie
jesienią
- niestety przegapiłam
przeszukałam dostępne legalne źródła,
ale filmu niestety nie znalazłam
i teraz jestem gotowa posunąć się nawet do czegoś nielegalnego,
więc jeśli ktoś, coś,
będę wdzięczna za sygnał)

Plan na najbliższe milion poranków przygarniam
od teraz, to także mój plan:

zdjęcie: Fundacja 'Chustka' (klik)
Wstałam dziś rano
i to już za drugim podejściem
(ha! to razem dwa brzuszki ;)
zrobiłam sobie przedziałek
a następnie przypomniał mi się ten tekst
profesora Osiatyńskiego
i od razu oddech mi się uspokoił...

chłopaki poszli do szkoły
odwiozłam Julę i Zuzię do przedszkola
poprawiłam przedziałek
i... to by było na tyle

bo przecież ja nic tak naprawdę nie muszę
ale za to chcę
nie za dużo,
tak w sam raz
poczytać,
poćwiczyć (dla przyjemności, a nie dlatego, że 'powinnam'
odpocząć

w tak zwanym międzyczasie
może trochę ogarnę mieszkanie
ale tylko trochę,
nie tak jak kiedyś (żeby było 'idealnie')
bo szczęście nie zależy od rzeczy
równo poustawianych
no i wiadomo przecież,
że jeśli się kurzu nie rusza,
to go nie widać ;)

Siedzę sobie teraz przy stole w kuchni
A! zapomniałam napisać,
że nareszcie mam stół w kuchni

Długo szukałam
takiego, który byłby w sam raz
- nie za duży i nie za mały
i wreszcie znalazłam
Ikea go dla mnie zrobiła
a Krzyś złożył :)
I choć z gotowaniem ma to niewiele wspólnego,
to kuchnia jest jednym z moich ulubionych miejsc
i to nie tylko w naszym domu,
ale we wszystkich domach,
w których mam przyjemność bywać

siedzę więc przy kuchennym stole,
piję herbatę
piszę sobie
i myślę - jak to fajnie, kiedy się nic nie musi
A ileż przy tym można! :)

I to nic, że dziś tłusty czwartek
bo ja tłusty czwartek odpracowałam już we wtorek,
kiedy to Krzysiek
dostał od bardzo kreatywnej i sympatycznej agencji reklamowej
pudełko pączków
takich malutkich
beznadziejnych
to znaczy bez nadzienia - a pysznych przy tym jakniewiemco
(mam ślinotok na samo wspomnienie)
i zjadłam tych pączków jak nic z sześć

oj, proszę się tak nie oburzać
napisałam przecież, że małe były
trochę tylko większe niż łepek od szpilki
no może odrobinę większe
i z całą pewnością grzechu warte,
bo do tej pory nie pojawił się
choćby najmniejszy wyrzut sumienia

Do pączków agencyjnych
dołączona była karteczka z napisem:

Słodkiego Wtorku
przed Tłustym Czwartkiem
- dla Was jesteśmy przed czasem

prawda, że kreatywnie?
i słodko, że ach!

A teraz idę poczytać nowe Zwierciadło,
w którym Danuta Szaflarska
(wszystkiego dobrego z okazji setnych urodzin :)
mówi, że miłość to napęd do życia

I nie inaczej :)



Jeśli podoba Ci się mój blog, możesz polecić go swoim znajomym :)