niedziela, 22 marca 2015

London - here we come

Jula i Zuzia widząc, że wyciągam walizkę,
oznajmiły, co następuje:

Jula: jutro się spakuję i polecę na Księżyc
do innego lasu
Zuzia: a ja polecę samolotem na Słońce

odlotowo, c'nie?

ot taka zwykła reakcja na widok walizki

matka wybywa na tydzień z domu,
to co, Córki nie mogą? ;)

Jutro lecimy z Madziare
do Marci do Londynu
mamy tyle w planach,
że nie nadążam z pamiętaniem tego wszystkiego

będziemy w teatrze
(nie pamiętam, w którym)
na sztuce
(tytułu nie pamiętam)
w której gra jakiś przystojny Szkot
(Madziare pamięta, jak się nazywa)

chyba odwiedzimy muzeum Sherlocka Holmesa
i teatr Szekspirowski
oraz będziemy kogoś rysować
Madziare twierdzi, że jakiegoś grubasa,
ale możliwe, że coś pokręciłam

a poza tym zamierzam uprawiać bel far niente
lenić się - czyli
kto wie, co mi w czasie tego lenistwa
do głowy wpadnie

tanie linie lotnicze mają jeden plus
- są tanie
minusów naliczyłam nieco więcej
i nie chodzi mi wcale o to,
że na Okęcie jedzie się ode mnie 10 minut
a do Modlina prawie godzinę

raczej chodzi mi o walizkę

można zabrać tylko małą torbę osobistą
oraz walizkę kabinową

kabinową - czyli taką tyci tyci

no

tylko i wyłącznie dlatego
nie dam rady zabrać ze sobą butów do biegania
(inaczej biegałabym codziennie przecież)

walizka może ważyć 10 kg
to tyle co moje dwa pięciokilogramowe ciężarki
- trudno, ciężarków też nie zabiorę ;)

a nie, moje ciężarki są trzykilogramowe
3 i 3 to 6
to daje jeszcze 4 kilogramy możliwości
- waciki kosmetyczne powinny się zmieścić

Madziare sprawdziła pogodę w Londynie
na najbliższy tydzień

bez ciepłej kurtki i kaloszy ani rusz
dorzucę do tego szczoteczkę i bieliznę
i to by było na tyle

przy pakowaniu
będę praktykowała minimalizm

może dziś właśnie nastąpi ta historyczna chwila
i naprawdę spakuję tylko to, co niezbędne
(a na świecie zapanuje pokój i już zawsze będzie świeciło słońce ;)

biorąc pod uwagę moją (nie)zawodną pamięć,
postaram się pisać o wszystkim na bieżąco

o ile tylko wyczuję obecność wifi w powietrzu ;)