poniedziałek, 9 marca 2015

Upływ czasu? Nie, dziękuję ;)

To był bardzo miły Dzień Kobiet,
choć tak naprawdę - dzień - jak co dzień
osłodzony bukietem tulipanów
i wisienką na torcie
w postaci Wysokich Obcasów
w wersji standard + Extra

dziś zamierzam na spokojnie oddać się lekturze

bo wczoraj zdołałam jedynie
rzucić okiem
(taka rozrzutna jestem)
widziałam wywiad z Małgorzatą Halber
autorką książki 'Najgorszy człowiek na świecie'
od tego zacznę

Jula i Zuzia też dostały tulipany - a jakże!
różowy dla Julci
i żółty dla Zuzi
Julcia zachwycona
Zuzia zawstydzona

jak raz
chwilę wcześniej poprosiła,
żebym umalowała jej usta
mocną czerwienią

wyglądała cudnie,
czego tu nie pokażę,
ponieważ nie chciała zdjęcia
- jak to Zuzia

chwila ta
zgodnie ze swym ulotnym charakterem
pozostała nieutrwalona
zapisana
z całą swą doskonałością
jedynie pod powiekami      

Julcia i Zuzia nie bardzo wiedziały,
o co chodzi z tym Dniem Kobiet

popatrzyłam na Nie z uśmiechem
i powiedziałam,
że dziś świętujemy to, że mamy cipki

wiem, że kobiecość to coś o niebo więcej,
ale od czegoś trzeba zacząć
a nie tak od razu na manifę... ;)

***

Pełnia się skończyła
najwyraźniej
bo w nocy spałam
snem głębokim
i niczym niezmąconym

no, prawie niczym

zanim zasnęłam
zmarzł mi duży palec u prawej stopy
dziwne, co?
czemu akurat tak?

z tym dylematem zasnęłam

teraz sobie myślę,
że to może trochę już ze stresu
bo w ten weekend
w sobotę wieczorem
śpiewamy na Yapie
a raczej...

ŚPIEWAMY NA YAPIE!!!!!!

serio serio :)

odkąd Paweł Małolepszy do mnie zadzwonił
(czyli mniej więcej od tygodnia)
z radości
nie mogę usiedzieć na miejscu

bo już za kilka dni będzie 40ta Yapa
i Smak Jabłka znów zaśpiewa
w koncercie Yapowych dinozaurów
prawie w pełnym składzie

po tylu latach...

może powinniśmy się przechrzcić
na Dźwiękozaury na przykład
albo inny dżjurasik park

w końcu kiedy debiutowaliśmy,
była to któraś -nasta Yapa
a teraz 40ta...

mówcie sobie, co chcecie,
ale na mnie to robi wrażenie

wtedy to do mnie dociera:
wow, naprawdę panta rei...
(a nie, że tylko tak się mówi)

albo ostatnio dowiedziałam się
(niemal jednocześnie od Ani i od Filomeny),
że w Łodzi Marek Marczak został biskupem
i pytają, czy to moja rodzina
(jako, że z domu jestem Marczak)

nie, to nie rodzina,
ale znam człowieka
zanim moja Przyjaciółka Kasia Stachowiak
wyjechała na zawsze do Grecji,
śpiewałyśmy na jego mszy prymicyjnej

wtedy - młody ksiądz
chwilę później - biskup

tak właśnie działa czas
po cichu
niepostrzeżenie
i najczęściej znienacka

jednego dnia zostajesz młodą matką
(tak, kiedy ma się czwórkę dzieci,
to cztery razy jest się młodą matką)
a drugiego dnia przeglądasz się w lustrze
i widzisz, że te zagniecenia na twarzy,
które ma się po przespanej nocy
i które normalnie znikały
w godzinę od momentu wstania,
nagle nie znikają,
zostają na dłużej

ani się człowiek nie obejrzy
i zostaną na zawsze

i nie nazywają się zagniecenia
tylko zmarszczki

niby można je rozprostować palcami,
ale przecież nie będę łazić
z takim wytrzeszczem non stop

kiedy miałam dwadzieścia lat,
osoby czterdziestoletnie jawiły mi się
jako te w podeszłym wieku

chyba nie muszę dodawać,
że dziś widzę to inaczej

a zmarszczki moje
kocham wszystkie

większość z nich
to zmarszczki śmiechowe
i je lubię najbardziej

nie żebym faworyzowała
krem wklepuję wszędzie po równo

no

linię moich skojarzeń też lubię
(z całą ich abstrakcją)

Skoro Dzień Kobiet, to i Yapa
a jeśli Yapa,
to bez zmarszczek ani rusz ;)