sobota, 4 kwietnia 2015

Prawie wróciłam

Fizycznie, to nawet w miniony poniedziałek
ale moja Dusza chyba uległa rozszczepieniu
i część mnie jest jeszcze u Marci

taki tydzień poza domem trochę mi porządkuje świat

co z tego, skoro po powrocie znów jest się w chaosie
całkiem miłym, ale jednak ;)

Będąc w Londynie ma się godzinę w zapasie
tam jest wcześniej niż u nas
jednak tuż przed wyjazdem czas prawie się wyrównał,
bo przesuwaliśmy zegary o godzinę do przodu

straszne zamieszanie z tym czasem
z pewnością to przez to jestem teraz w niedoczasie
(teraz, wcześniej, przeważnie... )

w wolnej chwili wrzucę kilka zdjęć
(jakiś tysiąc, góra dwa ;)

...tylko najpierw trochę tu ogarnę ;)
bo opisać taki czas i tak jest trudno

nie wszystko da się ubrać w słowa...

A tymczasem przyszły święta
Jula i Zuzia z wrażenia nie mogły zasnąć
nie mogą się doczekać jutrzejszego malowania jajek
(dzisiejszego właściwie ;)

oczywiście święta, to coś więcej niż te malowane jajka
korzystając więc z okazji
życzę każdemu tego, co dla niego ważne
a nam wszystkim życzę,
żebyśmy byli dla siebie i dla świata serdeczni

znalezione w necie, w inter-necie 
i może jeszcze żebyśmy w wielu sytuacjach nie byli tak śmiertelnie poważni,
- lekkie przymrużenie oka bardzo często bywa zbawienne ;)

Na koniec coś zabawnego - póki pamiętam ;)

Po tygodniu nieobecności w domu
Jula i Zuzia były bardzo za mną stęsknione
(męska część rodziny też, tylko mniej wylewnie ;)
co i rusz przytulały się do mnie
i prześcigały w opowiadaniu o tym,
co się w domu działo,
kiedy mnie nie było

podczas wieczornej kąpieli,
Jula spojrzała mi głęboko w oczy i powiedziała:
- mamo, masz piękną twarz
(wiecie, to ten wiek, kiedy matka jeszcze jako tako dla dziecka wygląda ;)
- Ty też masz piękną twarz, Juleczko - odpowiedziałam
- nie mamo, to ty masz piękną twarz - Jula na to
- w takim razie, może uznamy, że obie mamy piękną twarz? - zaproponowałam
Na to Jula - po chwili namysłu:
- nie, jednak tylko ja

No to mamy ustalone ;D

Dobrych świąt wszystkim nam :)