czwartek, 7 maja 2015

Do stu razy sztuka

Jako niekwestionowana mistrzyni
i specjalistka od słomianego zapału
(mam nadzieję, że jedna z wielu {milionów} na tym świecie ;)
ze zdziwieniem zauważyłam,
że dziś oto piszę setny post na moim blogu


biorąc pod uwagę, że bloga założyłam w 2011 roku,
coś tam napisałam w jednym poście, 
po czym natychmiast o nim zapomniałam,
żeby z pewną taką nieśmiałością
wrócić do pisania 3 lata później
(skoro Madziare pisać nie chciała, to ktoś musiał...)
to popełnienie stu postów
jest dla mnie nie lada osiągnięciem,
czego z całego serca sama sobie gratuluję

a może nie jest ze mną aż tak źle, jak myślę,
w kwestii tego zapału i bycia konsekwentną?

właściwie do tej pory porzuciłam głównie to,
co mi nie służyło -
nie piję, nie palę (jeśli nie liczyć kadzidełek i świeczek zapachowych)
zrezygnowałam z wszelkich diet

(zobaczcie sobie ten filmik,
to będziecie wiedzieli, dlaczego
polskie napisy available - jakby co ;)


przestałam chodzić do Gacy
- mierzenie i ważenie było dla mnie zbyt upokarzające

staram się jeść zdrowo,
(nie licząc kalorii. i słodyczy ;)
i na pewno będę regularnie ćwiczyć
(tylko jeszcze nie wiem dokładnie od kiedy ;)

niedawno przeczytałam gdzieś w necie:
'jeśli faktycznie jesteśmy tym, co jemy,
pilnie potrzebuję zjeść kogoś szczupłego' ;D

proste? proste

gdybym miała ustalić takie menu,
to ja na pewno wybrałabym Gabi
- córkę mojej przyjaciółki Sabiny
bo jest śliczna i szczupła
Sabina też jest śliczna i szczupła,
ale przecież nie mogę Jej zjeść,
bo jest moją przyjaciółką!
a przyjaciół poznaje się w biedzie, ale na pewno nie zjada

no - to tyle jeśli chodzi o didaskalia

z rzeczy, w których byłam w miarę konsekwentna:

skończyłam szkołę podstawową, liceum, a nawet studia
wszystkie trzy porody też udało mi się ukończyć
(ok, tu nie było innego wyjścia ;)

a teraz jeszcze i blog

10 miesięcy pisania
100 postów
ponad 37 tysięcy wyświetleń

i na pewno te wyświetlenia
to nie sprawka mojej najbliższej Rodziny
(za dalszą nie ręczę ;)

bloga czyta tylko Krzysiek (bo Mu każę ;)

Jula i Zuzia nie umieją jeszcze czytać,
a Kuba i Piotrek mają inne rzeczy na głowie

poza tym pamiętam, co kiedyś powiedział mi Piter:
'wybacz mama, ale nie będę czytał twojego bloga,
bo piszesz tam o tych wszystkich duchowych sprawach,
o których cały czas rozmawiamy'

no jasne ;)

Fajnie, że jest takie miejsce w cyberprzestrzeni,
gdzie można różne rzeczy zostawić, oddać

dawno temu pisałam pamiętniki
do tej pory mam całe pudło zeszytów pełnych moich myśli (oraz bezmyśli) różnych
czasem do nich wracam

kiedy się tak człowiek wypisze, od razu robi się lżej na duszy

i tego zamierzam się trzymać

czasem jest mi kolorowo
czasem szaro

bywa różnie

zbieram chwile
do kolażu życia
(ej, prawie jak Coelho, nie? ;)

i bawię się tym
dziś akurat - setnie ;)


I dziękuję wszystkim tym, którzy tu zaglądają i czytają :)

Wiadomość dla Ani P: Aniu, nie musisz czytać z ukrycia,
możesz tu wchodzić całkiem jawnie
rozgość się, proszę i czuj się jak u siebie :)


PS. moja koleżanka Agnieszka (dla znajomych - Gogi)
też dołączyła do blogosfery
(no wreszcie :)

Aga ma lekkie pióro,
a jej koleżanka Karina robi fajne zdjęcia
połączyły swe kobiece siły
i działają

Tu jest adres bloga (klik)

będę tam zaglądać :)