sobota, 23 maja 2015

Nocne życie

Martyna wyciągnęła mnie do teatru
na koncert

i nawet nie musiała mnie długo namawiać
wcale - właściwie

powiedziała tylko, że będzie śpiewał Marcin Januszkiewicz
i Natalia Sikora
a ja już wiedziałam, że chcę pójść
i słuchać

bo ja bardzo lubię koncerty
a kiedy koncert jest dobry, to już w ogóle

i podobają mi się różne piosenki
mogą być nawet całkiem nowe,
a nie tylko takie, które już raz słyszałam ;)

pojechałyśmy więc
nadrabiając po drodze
zaległości w rozmowie
o tym, co u każdej z nas
ostatnio

no a później ten koncert

poezja wmieszała się w dźwięki
a może odwrotnie
i siedziałam zauroczona

i poezją, i dźwiękami
oraz aktorstwem
wysokiej klasy

kiedy ucichły oklaski i owacje na stojąco,
wyszłyśmy na zewnątrz,
a tam tłumy ludzi

i to wcale nie noc muzeów przecież

koncert skończył się koło jedenastej
(niedawno wróciłam do domu)

patrzyłam w zadziwieniu na te tłumy
głównie młodych ludzi
choć w ciemnościach różnice wiekowe
mocno się zacierają
(w nocy wielu rzeczy nie widać ;)

i Martyna uświadomiła mi taką oczywistość,
że przecież o tej porze życie nocne dopiero się zaczyna

kto zaczyna, to zaczyna

bo ja myślami trochę już byłam w łazience,
trochę nawet w łóżku
a konkretnie - na lewym boku

- czy ci ludzie nie są zmęczeni?
nie muszą się wyspać? odpocząć? - myślałam
przecież zamiast włóczyć się z piwem po ulicach,
można się położyć do ciepłego łóżka, poczytać,
albo kąpiel wziąć ciepłą w wannie pełnej piany,
skoro już tym wolnym czasem chce się tak szastać
i ma się go w nadmiarze, z którym nie wiadomo co zrobić...

aż zorientowałam się, że strasznie marudzę
wprawdzie w myślach, ale jednak!

tak to jest wypuścić matkę czworga dzieci
i żonę (lat czterdzieści i trochę)
w piątkowy wieczór na miasto

wyjdzie taka na ulicę
i będzie się dziwić, że ktoś woli nie spać,
kiedy spać by mógł...
nudziara... ;)

nie, no ja też przecież prowadzę nocne życie
bo - a to dziewczyny nas wołają do siebie,
żeby złe sny odpędzić
a to do toalety człowiek wstanie...
nocne życie u nas jak ta lala ;)

no nic
idę pod prysznic i lecę do łóżka,
żeby ze zmęczenia nie zaryć nosem o klawiaturę

a w ogóle to jeszcze tylko troszkę

dzieci dorosną, pójdą w świat

a wtedy my z Krzyśkiem
wreszcie będziemy mogli wrócić do prawdziwego nocnego życia,
imprez do białego rana itd... (no ba!)

...

czy ja to naprawdę napisałam?
byłam pewna, że tylko o tym pomyślałam ;)

heh... my i imprezy do białego rana...
dobre sobie ;)

źródło: (klik)