niedziela, 17 maja 2015

Za miesiąc o tej porze...

...będziemy wygrzewać się na plaży
i pławić w ciepłym morzu

Madziare, Marcia i ja :)

- czyli babskie wakacje już blisko

lecimy na Zakynthos
tam nas jeszcze nie było

grzebiąc niedawno w komputerze
natknęłam się na coś ciekawego

a właściwie znalazłam coś,
czego od dawna szukałam

Kiedy wróciłyśmy z Madziare
z naszych pierwszych babskich wakacji,
a było to lat temu 13,
nasza koleżanka wysłała nam mail
(pracowałyśmy razem w korpo)
z zapytaniem - no i jak?

w końcu były to nasze pierwsze wspólne wakacje

jak zwykle - zadecydował przypadek
a przypadków - wiadomo - nie ma przecież,
więc tak miało być i już

obie z Madziare wtedy paliłyśmy (papierosy, nie kadzidełka)
wstyd się przyznać do takiej głupoty,
ale przypominam - rzecz działa się 13 lat temu
byłyśmy wtedy młode i głupie
(dziś jesteśmy trochę starsze i mniej głupie ;)

chociaż gdyby nie te fajki,
pewnie nigdy nie miałybyśmy okazji poznac się bliżej

któregoś dnia stałyśmy z Madziare same na dole pod biurowcem
gadając i kopcąc niczym dwa kopciuszki
i od słowa do słowa
zeszłyśmy na temat wakacji
i tego, że obie potrzebujemy gdzieś wyjechac

miałyśmy jechac z kumpelkami,
tylko, że ani jej kumpela, ani moja
jakoś długo nie mogły się zdecydowac,
czy mogą jechac, czy nie

w końcu spojrzałyśmy na siebie
i chyba jednocześnie wpadłyśmy na pomysł,
że przecież możemy jechac razem

tydzień później wylądowałyśmy na słonecznej Krecie

Madziare z aparatem fotograficznym
i torbą na pamiątki z plaży
(kamyki, muszelki i takie tam)
ja ze swoimi ściereczkami do kurzu,
czym wprawiłam Madziare w panikę,
w którym to stanie Madziare pocieszała samą siebie,
że nie licząc nieszczęsnych ściereczek,
to z całą pewnością mam jakieś inne zalety...
(do dziś ma nadzieję kiedyś je odkryc ;)

od tamtego czasu minęło 13 lat,
za nami wiele wspólnych wyjazdów,
jeszcze więcej takich wypraw przed nami

w pewnym momencie dołączyła do nas Marcia
i wtedy zrobiło się jeszcze zabawniej :)

w przepastnych archiwach mojego komputera
znalazłam Madziarową relację
z tych naszych pierwszych wspólnych babskich wakacji

i wrzucę ją tutaj niedługo,
kiedy tylko uzupełnię polskie znaki,
które Madziare z lubością w różnych tekstach ignoruje ;)

i o ile pozwoli mi na to mój komputer,
który obecnie złapał wirusa
i chwilowo odmawia współpracy

liczę, że Krzyśkowi uda się reanimacja,
bo pisanie na tablecie to jednak nie to samo
(nie żebym narzekała, ale jednak ekran mniejszy,
a wzrok już nie ten)

ech, się rozmarzyłam...