poniedziałek, 1 czerwca 2015

List do Maryśki

Kochana Ty moja...
przepraszam, że tak rzadko do Ciebie piszę
i że w ogóle mało się do Ciebie odzywam

pamiętam, że jesteś
tylko tego czasu ciągle brakuje...

no wiem, że to żadne wytłumaczenie

pamiętasz, co było na początku?
nie, nie chodzi mi o żaden chaos, ani słowo

na początku Ciebie

Mama i Tata musieli być ze sobą blisko
bardzo blisko
bo przecież cudów nie ma
i z tą kapustą oraz z bocianem, to wcale nieprawda
to bajeczki dla grzecznych dzieci
(chociaż pojęcia nie mam,
czemu grzeczne dzieci tak się oszukuje...)

mniej więcej 9 miesięcy później
przyszłaś na ten piękny (choć czasem dziwny) świat
dorastałaś
lubiłaś się bawić
lubiłaś śmiech
czasem płakałaś
na pewno miałaś swoje marzenia
schowane w dziecięcej główce
a może to było serce...

nie mogłam wtedy o nie zapytać,
bo nie znałyśmy się zbyt dobrze
ja pojawiłam się trochę później...

kiedy dorastałam,
zapomniałam, że gdzieś tam,
w środku mnie
nadal jesteś Ty
- mała dziewczynka, która lubi zabawę i śmiech
i która ma swoje marzenia

po pewnym czasie przestałam Cię słyszeć

wstyd przyznać
zapomniałam o Twoim istnieniu na tak długo

przepraszam Cię

a później Cię odnalazłam
spłakaną i z gilem do pasa

wzięłam Cię w ramiona
i już wiedziałam

cały czas tu byłaś
i czekałaś aż sobie przypomnę
że jesteś

dziś przytulam Cię do serca szczególnie mocno

przepraszam, że nie tuliłam Cię
kiedy było Ci smutno i źle

chcę, żebyś wiedziała,
że jesteś dobra, mądra, dzielna i piękna
kocham Cię taką, jaka jesteś

mimo wielu wad i niedoskonałości
i tak jesteś jedyna i niepowtarzalna

i dziękuję Ci,
bo dzięki Tobie
pamiętam, że nie jestem tylko dorosłą Marią
i że nadal lubię zabawę i śmiech

bez Ciebie nie byłabym pełna

bez Ciebie byłabym bardzo poważną i nudną dorosłą

dziś - bardziej niż kiedykolwiek -
pamiętam, że oprócz moich Dzieci,
które kocham
i z których jestem dumna jakniewiemco,
mam jeszcze Ciebie, maleńka Mario, Marysiu, Maryśko ;)

'(...) Dzieci wasze nie są dziećmi waszymi.
Są bowiem synami i córkami Życia - a ono pragnie siebie samego.
Zatem przez was przychodzą, ale nie od was przychodzą.
I chociaż są z wami, to do was nie należą.

Możecie dać im miłość swoją,
lecz myśli waszych dać nie możecie.
Albowiem one mają myślenie swoje.
Możecie zbudować dom dla nich.
Ale tylko dom dla ciała, nigdy dla duszy.
Ich dusze bowiem mieszkają w domu jutra,
a tego domu nawet w snach nie możecie odwiedzić.

Więc możecie starać się być jako dzieci wasze,
ale nie sprawicie, aby one się stały, jacy wy jesteście.
Życie ani nie zawraca, ani nie przedłuża dnia wczorajszego.
Jesteście niby łuk drżący,
z którego dzieci wasze jak strzały posłano (...)*
(* Khalil Gibran 'Prorok', 'O dzieciach')

Dzieci, które urodziłam, pewnego dnia pofruną w świat
- taka kolej rzeczy

Ty, Maryśko i ja będziemy ze sobą zawsze

fajnie, co nie? :)

zanim Maryśka stała się Marią