niedziela, 5 lipca 2015

Lato jak się patrzy

leniwa, upalna niedziela
termometr pokazuje 'jedyne' 36 stopni

i to w cieniu

Jula i Zuzia odliczają nocki do wspólnego wyjazdu wakacyjnego

jeszcze tylko dwie

za dwie nocki będziemy w bułgarskim Słonecznym Brzegu
(w Brzegu? na Brzegu?
- gdzieś w tamtych okolicach w każdym razie)

zazwyczaj pakujemy się w ostatniej chwili
wczoraj złamałam tę niepisaną regułę
całkiem niezamierzenie
po prostu wrzuciłam parę rzeczy do walizki
i zanim się obejrzałam
dziewczyny były już spakowane

i to łącznie z łopatkami, wiaderkami,
przyrządami do puszczania baniek
oraz kapeluszami słomkowymi

Piotrek i Kuba spakują się sami
ja i Krzysiek - rzecz jasna - też ;)

10 dni razem
nie trzeba wstawać bladym świtem
nie trzeba jechać do pracy, ani do szkoły
ani do przedszkola
nic nie trzeba
a tyle można

zabieram książkę
i muzykę do uszu

superszybkiego wi-fi nie spodziewam się raczej,
więc tablet i klawiatura tym razem zostają w domu

jak wakacje, to wakacje* ;)

*nie mylić z urlopem wypoczynkowym

owszem - wakacje można nazwać urlopem,
ale jeśli jedzie się z dziećmi,
- a często tak przecież jest -
to 'przymiotnik' wypoczynkowy
pełni tu funkcję głównie humorystyczną
z elementami sarkazmu ;)

A to książka, którą ze sobą zabieram - 'mój Paryż moja miłość'

napisała ją Paulina Wnuk - Crepy
autorka bloga mama w Paryżu (klik)

Paulina, raz jeszcze gratuluję napisania książki :)))

wydana jest bardzo apetycznie

liczę na ciekawy i miły relaks przy tej lekturze :)

PS. książka jest już do nabycia w najlepszych księgarniach

(przed użyciem nie trzeba zapoznawać się z treścią żadnej ulotki
ani konsultować z lekarzem czy farmaceutą,
gdyż żadna ze znanych mi książek (zwłaszcza ta!)
niezależnie od tego, jak jest stosowana,
nie zagraża niczyjemu zdrowiu ani życiu ;)


dwie sztuki - na wypadek, gdybym po wakacjach chciała przeczytać jeszcze raz
(żartuję. druga jest dla Marci :)