piątek, 21 sierpnia 2015

Królowa jest tylko jedna

Przyjechała do nas Ewczi
(Ewa - czyli)
- mama Kakusi
(Agatki - czyli)

stąd - między innymi - ta bloga cisza

zarobione jesteśmy
to i pisać nie ma kiedy ;)

byliśmy wspólnie nad Wisłą
- strasznie tam brudno
(najwyraźniej pety - już po wypaleniu
stają się tak ciężkie, że nie sposób
dotargać je do najbliższego kosza
leżą więc porozrzucane po całej plaży
fuj, fuj, fuj)

byliśmy i na basenie
(Warszawianka - lubię to!)
pluskaliśmy się ponad dwie godziny
z czego ostatnią godzinę
spędziliśmy głównie w rurach,
którymi zjeżdżaliśmy
piszcząc przy tym jak dzieci

obejrzałyśmy (już bez dzieci) najnowszy film
Woody'ego Allen'a 'Nieracjonalny mężczyzna'

mimo iż filmy Allen'a bardzo lubię,
to muszę przyznać, że tym razem
dość mocno się wynudziłam

no może zabawny był ten moment,
kiedy filozofia - jako nauka
porównana została (jakże celnie) do oralnej masturbacji

chociaż nie,
teraz, kiedy o tym piszę,
to biorąc pod uwagę możliwości Allen'a,
nawet to jest średnio zabawne

rozumiem, że każdy czasem miewa instynkty mordercze,
ale żeby od razu robić z tego scenariusz...

no nic, może w następnym swoim filmie wróci do formy ;)

i w ogóle, to ja nie o tym chciałam...

przedwczoraj pojechaliśmy wszyscy na Pragę
sprawa była do załatwienia
wsiedliśmy w samochód i wio

Julka wystroiła się w sukienkę
Zuzia natomiast strój miała raczej skromny,
ale za to na głowę włożyła koronę
prawdziwą - a jakże!
srebrną - ze świecącym diamentem w kształcie serca po środku

mniej więcej w połowie drogi
korona znudziła się Zuzi
więc dała ją cioci Ewczi do potrzymania

a że cioci trzymać się korony nie chciało,
to założyła ją sobie na głowę

jazda z Mokotowa na Pragę to nie jest takie hop siup
niby podróż nie jest bardzo długa,
ale krótka też nie
w każdym razie wystarczyło, żeby Kubie zrobiło się trochę niedobrze

zatrzymaliśmy się na pierwszym lepszym chodniku
niedaleko przystanku autobusowego

ja poszłam do pobliskiego kiosku
z nadzieją, że uda mi się tam kupić lokomotiv

Kuba wysiadł i przycupnął sobie na ławeczce
oddychając głęboko

zieleń z jego twarzy schodziła powoli, acz miarowo
ustępując miejsca sinej bieli,
która następnie zmieniła się w odcień bliski naturalnemu

Ewczi dotrzymywała mu towarzystwa

Jula i Zuzia czekały w samochodzie
(spokojnie, drzwi były otwarte,
a poza tym i tak staliśmy w cieniu)

kiedy wróciłam, Kuba i Ewczi zwijali się ze śmiechu,
bo chwilę wcześniej...

jacyś ludzie stojący na przystanku patrzyli na Ewczi z zaciekawieniem
ona jednak w ogóle się tym nie przejmowała
i spokojnie rozmawiała z Kubą

i dopiero, kiedy chciała założyć sobie na głowę okulary przeciwsłoneczne,
okazało się, że nie może,
bo... na głowie ma koronę :)

w Londynie, czy w Barcelonie nikt by się specjalnie temu nie dziwił,
ale w Warszawie niewiele osób paraduje po ulicach
w koronie na głowie

nie mam pojęcia, czy po Stanisławie Auguście Poniatowskim
widziano jeszcze kogoś z takim nakryciem głowy ;)

i została już Ewczi w tej koronie

a kiedy ktoś spoglądał w jej stronę zdziwionym wzrokiem,
pozdrawiała tego kogoś łaskawie i z uśmiechem
- poruszając przy tym ręką równie dostojnie,
jak to czyni sama Elżbieta II ;)

ubaw miałyśmy niezły

a może by tak zakładać czasem tę koronę?
- właściwie czemu nie ;)

tu: Królowa zdegustowana brudną plażą
na szczęście Stadion Narodowy rozjaśnił oblicze Jej Królewskiej Mości ;D
nawet pani kelnerka w restauracji przyniosła dla Ewczi Colę ze stosownym napisem ;)
Królowa królową, ale siaty same się nie zaniosą
- no chyba że śmiechem ;)