czwartek, 10 września 2015

Cuda dnia powszedniego...

...się zdarzają

bez szaleństwa

nie żeby bardzo często,
ale jednak

kilka dni temu Piotrek poprosił mnie o owsiankę

niby nic wielkiego
- ale tylko dla kogoś, kto nie zna Piotrka,
który jako dziecko był raczej niejadkiem

długo żywił się niemal wyłącznie kaszką mleczno-ryżową
o smaku waniliowym
oraz bułkami z masłem

z warzyw tolerował ogórki,
od wielkiego dzwonu zjadł marchewkę,
ale już na sam widok ziemniaków
miał odruch wymiotny

czekałam spokojnie i wierzyłam, że z tego wyrośnie
(i to bez żadnych aptecznych specyfików,
których reklamowanie - osobiście uważam - powinno być karalne)

z biegiem czasu jego menu wzbogacało się o coraz to nowe potrawy

i nawet zupy jarzynowe polubił
do tego stopnia,
że któregoś dnia przy obiedzie powiedział mi:
- mamo, ta zupa jest taka pyszna,
że mogłabyś być kucharką w naszej szkole

prawda, że nie lada komplement? ;)

był czas, że ulubionym śniadaniem Piotrka
a później również i Kuby
stały się płatki z mlekiem

ale kiedy chłopcy zaczęli jeść owe płatki z mlekiem
częściej niż raz dziennie,
powiedzieliśmy 'stop'

zwłaszcza, że przy takiej ilości cukru,
jaka jest w większości reklamowanych płatków śniadaniowych,
- nawet raz dziennie - to za dużo

odstawiliśmy wszystkie cziriosy, kangusy, ciniminis
i tym podobne śmieci

oboje z Krzyśkiem lubimy owsiankę

i nie jakąś tam błyskawiczną

taką normalną
z płatków owsianych

dorzucamy do tego daktyle, morele, suszone śliwki, orzechy
i taka owsianka jest palce lizać

ani Piotrek, ani Kuba nie dali się przez te wszystkie lata
namówić do jej spróbowania

Jula zresztą też nie

tylko Zuzia bardzo lubi, ale taką bez dodatków

aż tu nagle
bez żadnych widocznych znaków na niebie i ziemi
Piotrek przychodzi do mnie i mówi:
- mamo, czy zrobisz mi owsiankę?

???????????????????????????????????????????????

z wrażenia długo nie mogłam z siebie wydusić słowa

ale że co proszę?
wkręca mnie? żartuje?

bo chyba to niemożliwe, żeby mówił poważnie...

a jednak!

ugotowałam więc owsiankę
zgodnie z życzeniem
('tylko czystą, bez żadnych dodatków)

i było to kilka dni temu

od tamtego czasu gar owsianki musi być ugotowany codziennie
obaj z Kubą wsuwają na śniadanie aż miło
a Piotrek mówi, że owsianka jest pyszna!

że kiedyś spróbuje - mogłam przypuszczać
ale że będzie zjadał całą miskę na raz
i że jeszcze będzie prosił o dokładkę - tego się nie spodziewałam

no nie cud?

myślę więc sobie, że kiedyś przekona się też
do tej tjuningowanej wersji:
z daktylami, morelami, śliwkami i orzechami

póki co dla Piotrka to level hard

ale spokojnie,
być może i na to kiedyś przyjdzie pora ;)

Taka miska na raz. I to zazwyczaj z dokładką... ;)