sobota, 19 września 2015

Ta historia kołem się toczy

no niestety

wiem, że już o tym pisałam
i że to przecież takie normalne
i ludzkie
a dokładniej rzecz ujmując - kobiece

chylę czoło przed wszystkimi kobietami,
które co miesiąc przechodzą przez te same stany
albo podobne
lub też może inne nieco

a te, które całkiem nieźle to znoszą,
pytam: jak???
co można zrobić, żeby złagodzić
te jazdy, fqrvy, nerwy, bezsenność
oraz pozostałe jędze,
które spokój święty odbierają
i sprawiają, że duch w niepogodzie skąpany cały...

a poprzedni tydzień zakończył się tak miło (czyli bez didaskaliów ani rusz)
- bardzo fajnym weekendem
w Kalwarii Zebrzydowskiej, Wadowicach i Żywcu

zagraliśmy dwa koncerty,
poznaliśmy świetnego basistę,
którego Maciek znalazł na fejsbuku,
kiedy okazało się, że Mikołaj nie może z nami jechać

do wyszukiwarki wpisał po prostu: basista Kraków
i wyskoczył mu Radek Kopeć (klik)

działo się to w nocy z piątku na sobotę
- a już w sobotę mieliśmy zagrać pierwszy z dwóch koncertów

na szczęście Radek okazał się profesjonalnym muzykiem
w nocy z piątku na sobotę dostał nuty i płytę
a kilkanaście godzin później
po zaledwie jednej próbie z instrumentalistami
usiadł i zagrał

spisał się zawodowo na obu koncertach

w dodatku przyjechał ze swoją koleżanką - Magdą,
która - jak się okazało - też śpiewa
i to jak!
jeśli ktoś lubi smooth jazz,
to spodoba mu się i płyta Magdy - Yearning,
której można posłuchać na jej stronie internetowej - o, tutaj (klik)
zakupić też można (mój egzemplarz pewnie do mnie doleci lada dzień)

mało tego
- ubolewaliśmy, że nie mógł z nami pojechać ktoś,
kto robiłby zdjęcia w czasie koncertów

i co?

Magda nie tylko śpiewa, ale jest też fotografem
i zrobiła nam dużo fantastycznych zdjęć

co, jak co, ale szczęście do ludzi to mamy :)

(fot. BZOYK)

(fot. BZOYK)

(fot. BZOYK)

(fot. BZOYK)

(fot. BZOYK)

(fot. BZOYK)

a to Radek właśnie :)
(fot. BZOYK)
...i Zbigniew Wodecki ;)
(fot. BZOYK)
a później był powrót do domu
długi, kilkugodzinny
i to był koniec miłych rzeczy,
o czym cdn...
i o ile nie zapomnę, o czym to ja miałam...