środa, 30 września 2015

Zdrowa alternatywa dla zakazanej używki

wczoraj byłam tak zmęczona, że położyłam się spać z Julą i Zuzią
uwaga
- o ósmej wieczorem

a to nie zdarzyło się jeszcze nigdy

aż do wczoraj

oczy same mi się zamykały

a do poruszania się potrzebowałam tak nadludzkiego wysiłku,
że kiedy już położyłam się do łóżka
wiedziałam, że nie dałabym rady wstać
choćby się paliło

nie było kołysanek, ani bajek

wszystkie trzy zasnęłyśmy w mgnieniu oka (chrrr...)

przyśniła mi się pielgrzymka blogerów nad morze
ja tylko tamtędy przejeżdżałam,
ale w pielgrzymce brała udział Beata

oraz Edyta Górniak

przechodziłam obok niej kilka razy

i dopiero, kiedy już oddaliłam się w zupełnie inne miejsce
uświadomiłam sobie, że to była Edyta Górniak
a ja nie wzięłam od niej autografu
dla Marci (bo kiedyś bardzo ją lubiła,
a i teraz chyba sentyment pozostał ;)

kiedy wróciłam, Edyty G. już nie było

poprosiłam więc Beatę, żeby wzięła od niej ten autograf
przy okazji
(ta pielgrzymka miała trwać jeszcze kilka dni)

niestety Beata nie miała kartki,
więc wyruszyłam na poszukiwanie sklepu papierniczego

bo na taki autograf
to nie może być przecież zwykła kartka
wyrwana z jakiegoś zeszytu...

no i w tym sklepie papierniczym spędziłam resztę nocy
(normalnie, kiedy nie śpię i jestem w sklepie papierniczym,
moje procesy decyzyjne trwają baaardzo długo
we śnie musiały więc minąć ze trzy wieczności...)

w końcu kupiłam jakąś kartkę
taką składaną, z kwiatkami
i szłam dać tę kartkę Beacie
mając jednak nadzieję, że po drodze
spotkam Edytę Górniak
i osobiście ją ochrzanię (ale tak, żeby jej w pięty poszło)
za to, że nie ma przy sobie swoich zdjęć,
na których mogłaby rozdawać autografy
- jak każdy szanujący się celebryta

ostatecznie pani Górniak miała szczęście, bo jednak się nie spotkałyśmy
w związku z powyższym nie mam też autografu dla Marci ("I'm sorry")

i ten sen był ostatnim z wielu wątków,
które mi się przyśniły tej nocy

może dlatego zapamiętałam go najwyraźniej

no ale wiecie co, Państwo? pielgrzymka blogerów nad morze???

cóż... najwyraźniej lepsze dwie godziny na orbitreku
(mimo iż mocno wyczerpujące energetycznie),
niż najlepsza marihuana
...czy inna (po)trawa ;)

PS. Jeśli ktokolwiek z czytających spotka kiedykolwiek Edytę Górniak,
weźcie proszę autograf dla Marci. Dziękuję.
A jeśli nie będzie miała akurat przy sobie swoich zdjęć -
wiadomo - ochrzan ;)

11 kilometrów, to nie w kij dmuchał (przynajmniej dla takich leniwców, jak ja)
zdjęcie trochę niewyraźne, bo w biegu robiłam ;)