poniedziałek, 5 października 2015

Państwa nie ma a ja piere

niedziela wieczór
wszyscy już śpią
a ja czekam aż upierze mi się pranie

po to - rzecz jasna - żeby nie mieć za dużo roboty
(dlaczego kobieta ma dużo roboty?
- a bo śpi w nocy, to i jej się zbiera...)

spać jeszcze mi się nie chce (tak bardzo)
no to już powieszę to pranie,
co się będzie kisić do jutra

i teraz - uwaga - zmiana tematu
nowa myśl - znaczy:
są takie dni, kiedy na śmierć zapominam, że piszę blog (kogo? co?)

niektórzy piszą blogA (kogo? czego?),
ale wtedy przypadki się nie zgadzają
(a może wcale nie muszą...)

czasem też zapominam,
że chciałam mieć blog (kogo? co?)
żeby pisać o  sprawach całkiem przyziemnych
a nie tylko jakichś doniosłych
i że nie muszę czekać aż mi coś fajnego do głowy wpadnie,
bo kiedy zajrzę na tę stronę za lat - przypuśćmy - dziesięć
(zakładając, że dożyję do tego czasu
i nadal będę umiała posługiwać się komputerem oraz internetem
i będę pamiętała adres
a także to, że w ogóle kiedyś coś tam pisałam
- a to wszystko jak Bóg da)

no więc kiedy już zajrzę na tę stronę za tych kilka lub kilkanaście lat,
to chciałabym z sentymentem przypomnieć sobie ten wieczór
całkiem zwyczajny
i podobny do setek (tu mam głupie skojarzenia)
do dziesiątek... do dziesiątków....
do całego mnóstwa innych wieczorów

nie dlatego, że był z jakiegoś powodu szczególny
ale właśnie dlatego, że był taki zwyczajny

za dziesięć lat Jula i Zuzia będą mieć prawie 15 lat
Kuba będzie miał 20 lat
a Piotrek będzie miał lat 25

ja też będę miała więcej lat niż mam teraz

i w tej chwili wydaje mi się to tak bardzo abstrakcyjne,
że aż nie wiem, co napisać

tymczasem minęła północ
pranie się uprało
powiesiłam
na podłodze leżą porozrzucane kredki i kolorowanki
a niech leżą
niech nasycę nimi oczy
zanim Jula i Zuzia zamienią się w zbuntowane nastolatki
z kolczykami w nosie
(albo i gdzie indziej)

wypiłam dwie szklanki ciepłej wody z cytryną

a jeszcze wcześniej było śpiewanie
takie fajne, z mocą
i ze skrzypaczką, która właśnie do nas dołączyła

i cały dzień był naprawdę dobry
i wczorajszy spacer
i...

tyle chwil przemija bezpowrotnie
i żeby nie wiem co,
nie da się ich zatrzymać

czytając to wszystko za 10 lat
być może uśmiechnę się pobłażliwie
(nie żeby od razu z politowaniem)
odrzucę do tyłu swoje długie do pasa włosy (ha! właśnie tak! :)
i powiem do samej siebie - tej dzisiejszej, czterdziestodwuletniej:
- ech, kobieto, gdybyś ty wiedziała, co Cię czeka...

no i rzecz w tym, że dziś kompletnie tego nie wiem

ale wiem, że to akurat dobrze
i nie chcę tego teraz wiedzieć

za nic w świecie :)

taaakie długie włosy
- już niedługo ;)