piątek, 20 listopada 2015

Noc nie zawsze jest od spania

Kiedy dziś rano weszłam do pokoju Piotrka, żeby go obudzić,
na nocnym stoliku przy jego łóżku
kątem oka (wiem, że nie ma kąta oka, ale ja - jak raz - mam ;)
zauważyłam zeszyt od chemii...

mój syn
taki już dojrzały
lada moment wejdzie w szesnastą wiosnę swego życia
i jeszcze przegląda chemię przed snem
no cud - miód

chociaż... czy ja wiem...
ja czytałabym chemię, gdybym chciała szybciej zasnąć
tyle tylko, że odkąd mamy dzieci,
to problemy z zaśnięciem miewam raczej rzadko

no ale jednak nie (i dobrze!)
- z tym zeszytem to nie tak

otóż zeszytów w akcji było więcej

rano Piotrek znalazł
zeszyt od historii i geografii
na ubraniach
w szafie (wtf*!)

(*więc to fantastycznie - że jednak znalazł ;)

a ten od chemii prawie (!) udało mu się podłączyć do ładowania ;-D
(nie mam pojęcia, co na to telefon)

kto by tam spał,
kiedy można lunatykować

czasami na przykład w nocy budzi nas mecz

nie musimy nawet wychodzić z łóżka

Piotrek przez sen komentuje tak
i tak kieruje całą akcją,
że my ten mecz jesteśmy sobie w stanie
doskonale wyobrazić

zazwyczaj mecze rozgrywane są szybko i konkretnie
raz, dwa i po meczu
(no czasem raz, dwa, trzy)
i znów możemy wracać do spania

ludzkie dziecko - jak mawia Ev ;)

ten zeszyt, który mu się prawie udało podłączyć do ładowania
rozbroił mnie
i uśmiałam się zdrowo z samego rana :)

kto wie, może Piotrek będzie kiedyś wynalazcą?
(a nie jedynie sportowcem, co już dawno sobie zaplanował)
może wpadnie na jakiś przełomowy pomysł
- korzystając z tego, że ograniczenia umysłu to chyba w nocy śpią

będzie musiał tylko myśleć po cichu,
żeby tych ograniczeń przypadkiem nie obudzić ;)

wszystkim lunatykom życzę pięknych (nie)spokojnych nocy,
a dla tych, którzy lubią kołysanki na dobry sen
- najpiękniejsza kołyska ever
od domowych melodii (klik)
do posłuchania tutaj (klik)

nic to, że do wieczora jeszcze daleko ;)

źródło: Czarownice / fb