niedziela, 13 grudnia 2015

Panta rei - a najszybciej czas

...i kiedy już już myślała,
że ten narwaniec nie może przecież biec jeszcze szybciej,
czas uśmiechnął się pod wąsem,
wyprostował wskazówki i puścił się cwałem.
Do tej chwili - bowiem - zaprawdę powiadam wam -
spacerował zaledwie...
                                            Paulo Coelho

a gdzie tam Coelho

żartuję sobie ;)

to u mnie czas pędzi cwałem

o zaległościach na blogu nie pozwala mi zapomnieć Filomena
co tylko potęguje moje wyrzuty sumienia
(że czasu dla siebie nie znajduję)
i frustrację
(o matko, matko, tyle mam jeszcze do zrobienia)

a wydawałoby się, że kiedy już kobieta skończy 42 lata
to jakaś spokojniejsza powinna być,
wyciszona
(że o zrównoważeniu nie wspomnę)

a tu guzik

w telegraficznym skrócie:

dzień urodzin mokry był bardzo
łzy wzruszenia lałam bez opamiętania
odwadniając się przy tym zapewne,
ale co tam woda

się uzupełni - przecież

dostałam tyle pięknych życzeń od serca,
(od wielu serc właściwie)
że to cud iż całkiem się nie odwodniłam z tego płaczu

"żeby zawsze i nigdy
i wszystko i nic
i słońce i deszcz
i wszystko co chcesz
i czego nie chcesz tesz... (bo rym do 'chcesz')
się zdarza i nie...
się niech Ci darzy się..."

czyż nie piękne życzenia takie? :)

i wiele innych, bardzo osobistych,
które zachowam dla siebie <3

Wszystkim z serca dziękuję i buziaki posyłam :-*

świeczki dmuchnięte

tort Krzysiek wymyślił idealny

plan był taki:
tort miał być,
ale jakoby go nie było

do setki jeszcze tylko 58 ;)
świeczki trzeba przecież gdzieś zatknąć symbolicznie ;)

i nawet kartki z życzeniami dostałam
takie papierowe, wysyłane pocztą
z kopertą i znaczkiem
- najprawdziwsze w świecie

od Marci:

...a w środku życzenia takie, że ach! Dziękuję, Marciu <3
od Magdy:
Magda to zdolna bestia i kartki takie to Jej osobiste rękodzieło. Dzięki, Kochana <3
dostałam też kopertę z kartką i dodatkową (za)wartością - od Filomeny :)

Dziękuję, Fil <3
Filomena również uprawia rękodzieło
te śliczne bransoletki to Jej osobista produkcja
dwie na górze - dla mnie
a te dwie na dole dostała Jula z Zuzią
(fajnie mieć taką Ciocię Filomenę :)

Filomena twierdzi, że w kopercie oprócz kartki i bransoletek
było jeszcze tysiąc dolarów,
jednak wielokrotne przeszukania koperty tego nie potwierdziły,
ale może jeszcze zapytam na poczcie... ;)

ach! i laurkę dostałam
Piotrek narysował i wręczył w imieniu całej czwórki
tak! Piotrek!
tego się nie spodziewałam

serce całkiem mi się przy tym roztopiło ;)
Tymczasem mam za sobą kolejny zjazd
no i sesja coraz bliżej

uśmiałam się na wczorajszych zajęciach
Kuba (kolega z grupy) przed testem z psychologii motywacji
opracował system chrząknięć
a - jedno, b - dwa, c - trzy i d - cztery chrząknięcia

chrząkaliśmy ze śmiechu przed zajęciami,
za to na zajęciach zachowywaliśmy się jak całkiem cywilizowani ludzie ;)
(no prawie)

w szmacianej torbie z pozytywnym przesłaniem pt.: 'nic nie muszę'
miałam wodę mineralną, kanapkę i owoce


Kuba (ten od systemu chrząknięć)
popatrzył na moją torbę
i powiedział, że biorąc pod uwagę to wszystko,
co mamy przygotować, napisać i przeczytać do końca stycznia,
moja torba
to jest jedno wielkie bawełniane kłamstwo!

no rzeczywiście
w obliczu tego, co nas czeka w najbliższych tygodniach,
nie miałam wyjścia
- musiałam przyznać mu rację ;)

i chyba nie tylko my jesteśmy z lekka przytłoczeni ilością rzeczy do ogarnięcia
- wnioskuję tak po napisie na jednej z ławek
na której jakiś (chyba zrozpaczony) student wyrył szkolnym zwyczajem
jak na dorosłego studenta psychologii przystało:

...oto jest pytanie ;)