wtorek, 26 stycznia 2016

Post lekko przeterminowany

w dawnym domu kultury w Piotrkowie
był koncert Beatlesów
zespół zagrał w pełnym składzie (!!!)

poszłam tam z Krzyśkiem i Marcią
niestety nie udało nam się kupić biletów
i pani w kasie powiedziała, że nas nie wpuści
chociaż z tyłu było mnóstwo miejsca
i spokojnie mogliśmy tam sobie stanąć
no ale nas nie wpuściła...

i w ten oto sposób koncert legendarnego zespołu
przeszedł mi koło nosa

a Marcia na próżno leciała tu aż z Londynu ;)

pozostałej części snu nie mogę opisać
bo jest bardzo osobista
i - jakby tu powiedzieć...
- nie do opisania

może to od nadmiaru zieleniny...

ostatnio mam fazę na zielone

poniedziałkowa sałatka,
na którą wybrałyśmy się z Madziare
(tydzień temu)
była absolutnie przepyszna
Sałata Verde (wspominałam o niej niedawno)
z pieczonym kozim serem, świeżym szpinakiem,
kremowym avocado, prażonymi płatkami czosnku i parmezanem

zdjęcia sałaty nie zrobiłam,
choć wygląda równie imponująco, jak smakuje
mały fragment można sobie zobaczyć o, tutaj (klik)
i zapewniam, że zamiast patrzeć na link,
lepiej pójść i samemu spróbować
- jeśli się akurat tamtędy przechodzi
_______________________________________

napisałam to tydzień temu
i jakoś tak zleciało do dziś

a za kilka minut kolejne jutro...

w tak zwanym międzyczasie
Piotrek zdążył skończyć 15 lat
(kiedy to się wydarzyło? kiedy? - ja się pytam
kiedy ON tak zdążył wyrosnąć, wydorośleć...?)

Jula i Zuzia co i rusz rzucały się na Pitera
i życzyły mu spełnienia marzeń
obcałowując go siarczyście ;)

wzruszające :)
o ja cie! też chcę taką na moje urodziny 
tradycyjnie zamiast tortu była urodzinowa pizza
- niestety tak cienka,
że do świeczek musiałam kupić jakieś inne podstawki

no i kupiłam

jedynkę i piątkę (świeczki, nie zęby!) wbiłam w kawałek sękacza
a na babce piaskowej
postawiłam wybajerzoną świeczkę,
która kręciła się w kółko jak karuzela
i jeszcze grała przy tym melodię "Happy Birthday to you"

cuda na kiju ;)

***

w ten weekend mieliśmy ostatni zjazd

prezentacje zaliczone
plakat o neurobiologii przemocy też
eseje napisane

jeszcze 'tylko' siedem egzaminów
i będę mogła odetchnąć na chwilę
zanim zacznie się drugi semestr...

znikam zatem na trochę
i jeśli będę, to tylko chwilowo i z doskoku

w różnych miejscach ustawiłam sobie przypomnienia
o zbliżającej się sesji

najbardziej sugestywny przypominacz jest w lodówce:

otwieram i widzę pora (na naukę)
PS. Żałuję, że nie napisałam, o czym był ten sen osobisty,
bo dziś (tydzień później) za nic nie mogę go sobie przypomnieć... ;)