poniedziałek, 23 maja 2016

Jupiii! Statystyka zaliczona

wczoraj miałam dobry dzień :)

zaliczyłam kolokwium ze statystyki
do którego przygotowywałam się od wielu dni

nie non stop rzecz jasna
ale sporo nad statystyką siedziałam

no i samo siedzenie pewnie by nie wystarczyło

robiłam notatki
oraz klikałam różne dziwne kombinacje w espiesesie

później okazało się
że za bardzo rozpisałam się w tych notatkach
postanowiłam więc
zrobić notatki z notatek
i do tego jeszcze spis treści - żeby wiedzieć, gdzie co mam
a później osobno jeszcze to i owo zapisałam hasłowo
- co z czym i przy jakiej okazji
że tu test t-studenta dla prób niezależnych
tu dla zależnych
tu korelacje
a tam to chi kwadrat

finalnie
wyszedł mi z tego niezły misz(cz) - masz
bo wprawdzie miałam wszystko, co było potrzebne
ale w sytuacji stresowej
momentami całkiem połapać się w tych swoich notatkach
nie mogłam

o dziwo
mimo to
udało mi się zaliczyć i zdobyć 23 punkty na 30 możliwych

sama siebie zadziwiłam
no bo - jak to, chwila -  ja?
zaliczyłam statystykę?
w aspekcie matematycznym dzieckiem wiatru i kurzu będąc? ;)

całkiem zapomniałam
co sobie obiecałam przed egzaminem z neurobiologii
- że jeśli ten egzamin zdam,
to już nigdy w siebie nie zwątpię

a tu proszę
pojawiła się statystyka
i obietnicę niezwątpienia licho wzięło

najlepsza okazała się Justyna

zgarnęła max punktów za kolokwium
detronizując tym samym Tomka,
który do tej pory był moim statystycznym bogiem

od wczoraj to Justyna jest statystycznym bogiem

i to by się zgadzało

bo bóg przecież jest kobietą ;)

A statystyczna bogini wygląda tak:

Gratulacje i chapeau bas! :)