wtorek, 13 września 2016

Sweet September

byłam przelotem w galerii Mokotów
i widziałam mnichów buddyjskich
w ich tradycyjnych szatach


zupełnie jakby jakiś wehikuł czasu
przeniósł ich w to miejsce

przez przypadek - rzecz jasna
bo galerie nie nadają się zupełnie na cel pielgrzymki
choć dla wielu stały się świątynią ;)

mnisi robili sobie zdjęcia w jednym z pasaży
wyglądając przy tym tak
jakby ich duchowość
ani na chwilę nie została wytrącona z równowagi
pobytem w tak mało uduchowionym miejscu

zrobili sobie kilka fotek, pośmiali się i poszli dalej
jako i ja
obowiązki wszak wzywały

odkąd nasze dzieci chodzą do szkoły i przedszkola
zwykle z impetem wpadamy we wrzesień

wiadomo - w nowym roku szkolnym
trzeba się jakoś zorganizować

byłam na trzech zebraniach
i żadnego udało mi się nie pomylić ;)

plany lekcji z grubsza ustalone
książki, zeszyty i pozostałe przybory szkolne kupione
obiady oraz liczne składki opłacone

można zatem złapać chwilę oddechu
zanim i mój rok studencki się zacznie

do października jeszcze kilka dni

wakacje wprawdzie się skończyły
jednak - szczęśliwie dla nas - jeszcze nie całkiem:)

zaprosiliśmy do siebie na tydzień Rodziców
żeby pobyli z wnukami
(błogosławieni Dziadkowie, którzy chętnie spędzają czas
z dziećmi swoich dzieci <3)
a my dziś w nocy lecimy nacieszyć się jeszcze latem i słońcem

będziemy surfować
Krzysiek uwielbia windsurfing
ja również - tylko nie wodny
on będzie surfował na falach
a ja przez 1600 stron książek, które ze sobą zabieram
(zabrzmiało, jakbym zamierzała zabrać cały stos lektur
ale to zaledwie dwie książki - tyle że nie broszury)
chociaż pływania wpław w ciepłym morzu też sobie nie odmówię

Fuerteventura
tam zmierzamy
ponoć pięknie tam i ciepło
to wystarczy, żeby odpocząć (po urlopie z dziećmi ;)

uciekam zatem
(walizka sama się nie spakuje)
wrócę niebawem

hola :)