piątek, 17 lutego 2017

Sen o nowym semestrze

były już sny o potędze
był sen o Warszawie

moje sny nie są aż tak dostojne

dziś przyśnił mi się nowy semestr

a przecież stary skończył się dopiero co

nadal siedzę jak na szpilkach
bo nie mamy jeszcze wyników ostatniego egzaminu
ze zdrowia psychicznego

czuję, że na skutek oczekiwania podupadłam trochę na owym
- no bo jak długo można żyć w niepewności?

dobrze, że pozostałe egzaminy zdane
i to całkiem przyzwoicie
a niektóre
to nawet nieprzyzwoicie dobrze
co zawsze jest miłym zaskoczeniem

w następnym semestrze
będziemy mieć moduł: zdrowy styl życia

i zajęcia z tego modułu przyśniły mi się dziś w nocy

prowadził je pan, z którym mieliśmy już jedne warsztaty
z opieki i wychowania
i który... jak by tu napisać...
no... szczupły nie jest

i on prowadził te zajęcia
i miał na sobie koszulę, która mu się ledwie dopinała na brzuchu

spojrzałam na swoją bluzkę
i też mi się ledwie dopinała

i w tym śnie zestresowałam się bardzo
że teraz to już naprawdę czas najwyższy
przeprowadzić jakiś detoks cukrowy
czy też inny odwyk od tego słodkiego cholerstwa

co akurat prawdą jest nie tylko we śnie

ze snu pamiętam jeszcze makarony pływackie
(no wiecie, takie dłuuugie, piankowe)
stały w wielkim koszu
i później okazało się, że te makarony pływackie
to gigantyczne parówki

i mieliśmy robić testy
które parówki są zjadliwe a których nie należy tknąć nawet kijem

no i jeszcze pamiętam
że bardzo stresowałam się tymi zajęciami
bo o zdrowym stylu życia
to ja się naczytałam tyle, że ho ho (albo i więcej)

tylko nie zdążyłam jeszcze tej wiedzy wdrożyć w życie
a czas po temu najwyższy

cieszę się, że obudziłam się
zanim doszło do testowania tych gigantycznych parówek

dziś na śniadanie - jajka
- bo są najlepsze na świecie ;)

no i później może w końcu podadzą wyniki ostatniego egzaminu

chciałabym wiedzieć, czy w ferie będę czytać to, na co mam ochotę
czy jednak slajdy z wykładów
żeby znów zakreślać totolotka ;)