piątek, 10 lutego 2017

Sesja na półmetku, mózg ledwie zipie

cztery egzaminy z ubiegłego weekendu do przodu
jutro jeszcze dwa
i pojutrze jeden

i... FERIE! :)

ale póki co
resztką sił czytam
przeglądam
coś tam notuję

jednak pewności nie mam
ile z tego pamiętam

materiały o starości dobiły mnie nieco
dobrze, że w przyszłym semestrze
będzie o seksualności
to może życie
nie całkiem ze mnie ujdzie w tej sesji ;)

i jeszcze Zuzia z Julcią
dzwonią codziennie przez skype'a

sto razy mówimy sobie
że tęsknimy i że kochamy
i że najbardziej na świecie

Jula dziś powiedziała, że kocha mnie tak mocno
jak dookoła osiedla babci i dziadka

ja jej, że jak stąd do księżyca
i tak tysiąc razy

po minie widziałam
że nie wie na pewno
która opcja oznacza, że bardziej
- osiedle, czy księżyc...

a Zuzia
na koniec już rozmowy
rozpłakała się
i powiedziała, że ona nie chce być dorosła
i że już zawsze chce mieć 6 (słownie: SZEŚĆ!) lat
i czy na pewno nie będzie stara
i czy nigdy nie umrze...

nigdy, przenigdy i na pewno?
- tak, Zuziu, nigdy przenigdy i na pewno... <3

odpowiadałam najlepiej jak umiałam
(nie)całkiem zgodnie z całą dostępną mi wiedzą

i na tym zrzucie z ekranu tego nie widać

ale po każdej takiej rozmowie

mam nos jak Pinokio...

tell me lies, tell me sweet, little lies... ;)