poniedziałek, 13 października 2014

Hormonogilda

...czyli te dni, kiedy jestem totalną jędzą
warczę, kipię złością
a stężenie jadu w wydychanym powietrzu
przekracza wszelkie dopuszczalne normy
Jestem jednym, wielkim, złośliwym hormonem
a ciało to tylko przebranie...

No nic. Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija
Przeczekam i to
(oby najbliżsi też jakoś przetrwali...)

Miałam dziś konsultację u Gacy
Dostałam nowe wytyczne jedzeniowe
i dowiedziałam się, że moja waga wprawdzie obecnie stanęła,
ale tkanka tłuszczowa spada
No ja myślę!
Skoro na każdym treningu pot zalewa mi oczy
oraz inne części ciała,
to tkanka tłuszczowa
nie może pozostać na to obojętna

Na osobnej karteczce otrzymałam też
nową rozpiskę treningową
Do serii brzuszków, ćwiczeń na elipsie (orbitreku) i rowerku
doszło nowe urządzenie o nazwie VIBRO
Skojarzyło mi się to z pozytywnymi wibracjami
Jak bardzo się myliłam...
Po konsultacji od razu poszłam się przebrać i na trening.

Kilka dni temu miałam sen, który zgodnie z sennikiem,
zwiastował wstyd i upokorzenie...
Hmmm... Cóż to może oznaczać? - zastanawiałam się...
Odpowiedź przyszła dziś.
Czy raczej przyniosły ją te wibracje...
Urządzenie wygląda bardzo niegroźnie,
wręcz niepozornie, ba! - przyjaźnie - nawet

I tu  postanowiłam znaleźć zdjęcie
owego urządzenia,
ale po wpisaniu w google słowa 'vibro',
wyskoczyła mi reklama sex shopu (well...)

Ok, znalazłam. Takie nie z sex shopu ;)
Urządzenie wygląda tak:

No prawda, że całkiem w porządku?
Popatrzyłam i pomyślałam,
że skoro mam na tym ćwiczyć (cokolwiek to oznacza)
i to 20 minut,
to może następnym razem zabiorę ze sobą książkę,
żeby tak nie stać głupio...
O, błoga nieświadomości...

A później pan trener
pokazał mi filmik instruktażowy - jak się na tym ćwiczy...
Matko i córko!
Nie dość, że dziś poniedziałek,
że waga stanęła,
to jeszcze i to...

Chciałam znaleźć na youtube filmik z ćwiczeniami,
ale i tu zaatakowała mnie reklama sex shopu,
więc zamiast tego będzie
zdjęcie instruktażowe:

W większości pozycji pani jest uśmiechnięta - założę się, że robili te zdjęcia, kiedy urządzenie było wyłączone.
W przeciwnym wypadku mielibyśmy tu niezłą galerię min ;)
Chyba nie muszę nikomu tłumaczyć,
jak bardzo upokarzające są te pozycje
(zwłaszcza ta w środku! - wygląda się wtedy,
jakby człowiek pomylił toaletę z siłownią,
nie dość, że tyłek wypięty,
to jeszcze wibruje i w ogóle ...)
Dodam, że na tym zdjęciu
pani jest szczupła (gdyby ktoś nie zauważył)
No i to jest zdjęcie,
więc nie widać, jak bardzo wibruje cały człowiek,
który dotyka tego urządzenia
dowolną częścią ciała
Nie daj Bóg otworzyć ust,
bo natychmiast szczęka się zębami jak w gorączce,
trzęsie się każda fałda
i każda kolejna fałda pod tą poprzednią fałdą też
Oprócz tego trzeba sobie w myślach liczyć do trzydziestu,
bo mniej więcej tyle trwają ćwiczenia poszczególnych partii ciała
(nawet jeśli całe ciało ogólnie jest bezpartyjne),
więc co jakiś czas trzeba dodatkowo zadzierać głowę,
(uwaga, żeby się tylko nie urwała)
żeby spojrzeć na filmik i upewnić się,
czy na urządzeniu przebywa odpowiednia część ciała
i czy odpowiednia fałda poddawana jest wibracjom...
Boszzz... jak mnie to ćwiczenie zmęczyło

Po dwudziestu minutach VIBROwania
wyglądałam jakby mnie trafił piorun
- włosy potargane, obłęd w oczach
nawet źrenice były jakieś takie rozwibrowane,
ledwie stałam na nogach...

Chwiejnym krokiem pomaszerowałam na elipsę,
żeby następnie przez około 55 minut
odprężać się na rowerku...

Jako Hormonogilda - dostałam za swoje...
No to od teraz będę już chyba tylko krainą łagodności ;)