wtorek, 21 października 2014

Sny

Dziś w nocy - już po raz drugi
- bo kilka nocy temu też -
przyśniła mi się Agnieszka Osiecka

W tym śnie znałyśmy się osobiście
i niewiele więcej ze snu owego pamiętam
Ciekawe, czemu akurat ona?

Uwielbiam śnić
We śnie wszystko,
ale to absolutnie wszystko jest możliwe
Choć zauważyłam też, że nawet we śnie
nie na wszystko sobie pozwalam
Później kiedy się budzę,
żałuję, że nie poszłam dalej,
że nie pozwoliłam sobie na więcej...
To trochę tak, jakbym nawet we śnie
nie pozwoliła sobie na sen
dostatecznie głęboki,
żeby odpuścić wszelką kontrolę
Dziwne...?

Wracając do Agnieszki Osieckiej..
Od dłuższego czasu
żyją we mnie
Jej i Jeremiego Przybory
'Listy na wyczerpanym papierze'
Na szczęście dla potomnych - zebrane i wydane
Przeczytałam i przesłuchałam całość wiele razy
(Magda Umer i Piotr Machalica
pięknie je czytają)
Boszzz... jak oni cudnie do siebie pisali
On do Niej: 'Śpiewaczko moja Ucieszna, Safo Słowieńska...'
Ona do Niego: 'Zostawiłeś mnie samą w pustym mieście,
w którym pełno jest tylko Twojej nieobecności'
On do Niej: 'Moja Ty Nieprawdopodobna'
Ona do Niego: 'Kochany mój! Paryż bez Ciebie
jeszcze bardziej nie ma sensu,
niż można się było spodziewać'
On do Niej: 'Całuję Cię strasznie natrętnie -
tak jak nawet nie przypuszczasz, że potrafię'
...

Czy dzisiaj ktoś jeszcze tak do kogoś pisze???

Niech nikt nie ośmieli się zaprzeczyć.
Chcę wierzyć, że tak.

Słuchałam tego ciągle i ciągle
od początku do końca
i od środka
i w ogóle we wszystkie strony

Tym samym powoli, powoli
przekonuję się do audiobooków

Nie słychać szelestu kartek
i nie można powąchać papieru,
ale za to słowa same fruną wprost do uszu
I jest to bardzo przyjemne
Albo więc jeżdżę samochodem w ciszy,
albo słucham książek i/lub muzyki.
Kiedy 'lecą' wiadomości, wyłączam radio.

Po 'Listach' Osieckiej i Przybory
przyszła kolej na...

...'Anię z Zielonego Wzgórza'
Naprawdę.
Kiedy moi rówieśnicy zaczytywali się Anią,
ja wolałam Pana Samochodzika
Nie zliczę, ile razy przeczytałam wszystkie części
Stąd 'lekkie' opóźnienie w kwestii 'Ani'
Pamiętam, jak bardzo Piotrek się męczył,
kiedy musiał przeczytać tę lekturę
Prawie mu współczułam
Aż do teraz
Anię bowiem pokochałam bezwarunkowo od pierwszego wejrzenia
(Jolanta Fraszyńska czyta tę powieść tak,
że ja sobie doskonale potrafię wszystko wyobrazić)
I nawet chętnie bym ją zaadoptowała
(tak, pamiętam, że mamy już czworo dzieci :)
Jula i Zuzia też się z nią zakolegowały
Słuchamy 'Ani' w drodze do/z przedszkola
Oczywiście parę razy w trakcie słuchania
spłakałam się
- ale akurat to nikogo nie powinno dziwić ;)

Na wszelki wypadek nie będę się zastanawiać,
czy wzruszanie się 'Anią z Zielonego Wzgórza'
w moim wieku jest normalne

I w ogóle kto by sobie zaprzątał głowę normalnością (albo wiekiem)

Jak powiedział ojciec Alicji (tej z krainy czarów)
- 'tylko wariaci są coś warci'

I tego zamierzam się trzymać