czwartek, 19 lutego 2015

Bardzo lubię moje sny

zwłaszcza te, które pamiętam ;)

Kilka tygodni temu śniło mi się,
że jesteśmy gdzieś nad morzem
na brzegu było spokojnie,
natomiast morze było bardzo wzburzone
a fale były tak olbrzymie, jak najwyższe wieżowce
o dziwo nie zalewały brzegu,
szalały jedynie na morzu
na brzegu stałam sobie
i mogłam spokojnie
ten niezwykły sztorm obserwować
nie bałam się

Wczoraj w nocy
przyśniły mi się takie same fale
rozszalałe morze
a fale niemal dotykały nieba
tyle że we wczorajszym śnie
poszłam sobie w tym morzu popływać
nie bałam się
fale unosiły mnie baaardzo wysoko
a ja rzucałam się w nie
i pozwalałam unosić
kocham to uczucie lekkości,
kiedy pływam w morzu
i tego właśnie doświadczałam w tym śnie...

A skoro o snach mowa...

Janusz Gajos przechodził przez łazienkę Ev 
tajemnym wejściem do teatru ;)

przeczytałam to i byłam naprawdę zasmucona, 
kiedy nie zastałam pana Janusza 
w naszej łazience ;)

czekam teraz aż mi się to przyśni

miałam wiele pięknych i dziwnych snów
trochę żałuję, że nie zapisywałam ich sobie na bieżąco
teraz obiecuję żadnemu fajnemu snu nie przepuścić

i przypomniał mi się sen, 
który miała pani Jola - znajoma Ev
Kiedy Ev opowiedziała nam tę historię
(bo tu sen przeplata się z jawą)
siedzieliśmy z rozdziawionymi buziami
i nadziwić się nie mogliśmy, 
że takie rzeczy się zdarzają
a Beata zaczęła się domagać, 
żeby pani Jola natychmiast zaczęła pisać bloga, 
bo Ona - Beata znaczy - chce czytać takie historie
i słusznie!
Ja też chcę :)
Ev, czy pani Jola zaczęła już to wszytko opisywać?
czekamy niecierpliwie

a póki co historia o ptaszku
opowiedziana przez Ev:


Otóż znajoma Ev - pani Jola mieszka z mężem swym 
w domku gdzieś na łonie przyrody
pewnego dnia przyleciał do ich ogrodu mały ptaszek
i śpiewał
następnego dnia znów przyleciał
i znów śpiewał
trele te trwały dobry rok
aż któregoś dnia mąż pani Joli
powiedział, że już dość ma tych ptasich śpiewów
bo głośne są, a on (mąż czyli) chciałby mieć u siebie spokój
i wtedy pani Jola miała w nocy taki sen:
wchodzi do salonu,
a na stoliku w salonie
stoi mały ptaszek
w czarnym fraku i w cylindrze
widząc wchodzącą panią Jolę,
ptaszek zdjął cylinder, ukłonił się elegancko i rzekł:
'dzień dobry, nazywam się Medart
i od jutra nie będę już dla państwa śpiewał'

I rzeczywiście ptak już się nigdy więcej u nich nie pojawił.

Nie wiem, jak Wy,
ale ja miałam ciarki, kiedy tego słuchałam
uwielbiam takie historie

Ev, pozdrów serdecznie panią Jolę przy okazji :*
I wypytaj o nowe sny ;)

Kocham spać
i kocham śnić

nie tak dawno Jula postanowiła spać
z różowym balonikiem
powiedziała, że wtedy ma się piękniejsze sny

chyba to przetestuję ;)