czwartek, 9 listopada 2017

I po antrakcie

jako że ostatnio zajmowałam się przeważnie niepisaniem
to dla odmiany teraz trochę popiszę

głównie dlatego, że dziś nad ranem
przyśnił mi się piękny wiersz
przepiękny, naprawdę
i już, już miałam wstać i zapisać
ale nie
pomyślałam sobie przez sen - e tam, zapamiętam

no i wiadomo
zapomniałam

moja prokrastynacja momentami jest nie do wytrzymania

wczoraj świętowaliśmy z Krzyśkiem 27 lat razem
i 21 lat po ślubie

właściwie rocznica przypada dziś
ale w czwartki Krzysiek chodzi na kosza
więc postanowiliśmy świętować dzień wcześniej

w końcu czas to kwestia dość umowna

miło było posiedzieć przy herbacie bez pośpiechu
naprawdę miło

i kwiaty dostać miło i w ogóle
dobrze pobyć w takim bezpośpiechu
nawet jeśli bezpośpiech krótko trwa

o raju, o tylu rzeczach tu nie napisałam

i to wcale nie przez tę walizkę
co to ją tak długo rozpakowywałam

rozpakowałam już dawno
tak jakoś tylko czas przelatywał przez palce
które daleko miały do klawiatury

nie napisałam na przykład, że Piotrkowi odrosły włosy
ba! najpierw nie napisałam, że się ogolił!

a tak!
na łyso
calusieńki
w sensie, że głowę calusieńką zgolił

rzecz się działa tuż przed końcem wakacji
stwierdził, że raz zaszaleje w ten sposób

no i zaszalał

photo by Arek. Arek to kolega Piotrka z przedszkola
(stara przyjaźń nie rdzewieje)
na szczęście włosy nie zęby
i szybko odrastają


zdjęcia wstawiam za zgodą, żeby nie było ;)

przybyło nam też mieszkańców

Kuba ma dwa myszoskoczki

mieszkają w jego pokoju
i wariują na całego

no teraz to naprawdę jest nas tu dużo

o czym ciąg dalszy nastąpi szybciej niż później ;)