niedziela, 5 października 2014

Za chwilę idę spać...

Nie wiem, jak długo będę żyć na tym świecie
ale przy odrobinie szczęścia
jutro około 5.30 obudzę się
w duchu myśląc sobie,
że ta pora do wstawania
taka nieludzka

Później obudzę Kubę, bo w poniedziałki
zaczyna lekcje o 7.00
Życie potoczy się dalej
Mimo wszystko...

Przeczytałam chwilę temu,
że Anna Przybylska nie żyje
Miała 36 lat
Trójka jej dzieci nie pójdzie jutro do szkoły 'jak zwykle'
Ich świat właśnie się zawalił
I mogę sobie myśleć,
że cokolwiek się wydarza, to zawsze jest po coś...
I mogę przyjąć, że każdy żyje tyle, ile miał żyć...
ani minuty krócej i ani minuty dłużej...

Tyle, że momentami to jest kompletnie nie do przyjęcia
I takie niesprawiedliwe
I takie bardzo nie fair
...

Według mnie ma żadnego patosu w słowach ks. Twardowskiego
'Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą...'
To bardzo proste i bardzo realne przesłanie
nie tylko linijka jakiegoś tam wiersza

W obliczu śmierci wszystko, dosłownie wszystko
jest tak bardzo nieważne
Piszę, żeby o tym pamiętać,
kiedy znów będę chciała postawić na swoim
w jakiejś zupełnie nieistotnej sprawie
albo kiedy będę się dąsać, bo coś nie układa się po mojej myśli
albo...*

(* - tu dowolnie i kwalifikuje się dosłownie wszystko,
ze szczególnym naciskiem na bezsens wojen oraz wszelkich konfliktów
od zwykłych domowych, po te największe - zbrojne)

Każdej minuty szkoda na złość, nienawiść i na walkę

Lubię mój nieuleczalny idealizm
choć najczęściej bywa kłopotliwy
i taki nierealny

A mimo wszystko wierzę, że koniec końców
Miłość i tak będzie górą
W taki świat wierzę
Tylko w taki świat chcę wypuścić moje dzieci,
kiedy już będą gotowe do lotu
- pofrunięcia w tenże świat - czyli...

Dziękuję za ten dzień
że minął bez większych burz
a te mniejsze są do przeżycia
Dziękuję za każdą minutę życia
Dziękuję
Dziękuję
Dziękuję