W nocy z środy na czwartek w ogóle nie poszłam spać. Pakowanie zajmuje mi zwykle sporo czasu. Na lotnisku mieliśmy stawić się o czwartej nad ranem.
Zrobiłam sobie kawę i spokojnie dorzucałam do walizki to i owo.
Nie przepadam za lataniem. Część lotu przespałam. Nie obyło się niestety bez turbulencji. Ściskałam Krzyśka rękę prawie jak przy porodzie ;-)
Zrobiłam sobie kawę i spokojnie dorzucałam do walizki to i owo.
Nie przepadam za lataniem. Część lotu przespałam. Nie obyło się niestety bez turbulencji. Ściskałam Krzyśka rękę prawie jak przy porodzie ;-)