sobota, 22 sierpnia 2015

Świętowania ciąg dalszy

10. urodziny - to nie w kij dmuchał

zaprosiliśmy więc najbliższą rodzinę
na wspólne świętowanie

północ wybiła, a tu końca przygotowań nie widać

to prawda, co mówią z tą robotą,
której kobieta ma zawsze dużo
- śpi w nocy, to i się jej zbiera ;)

kurczak na różne sposoby zrobiony
marynata - tradycyjnie już - na winie (wrzucam, co mi się nawinie)
kurczak w marynacie chłodzi się w lodówce
a ten ugotowany z jarzynami - na balkonie

Krzysiek pląsa radośnie z zaczynami
- będą z tego chleby jak się patrzy
do tego upiekłam pasztet warzywny
i zrobiłam smalec z fasoli
- aż drożdżowiec ze śliwkami opadł z wrażenia
(na szczęście nie całkiem opadł
i tylko na środku)

będą brokuły na parze,
ryż, kasza i ziemniaki - co kto woli
i surówka z kiszonej kapusty

no i tort - niespodzianka
ale o tym sza

a tak przy okazji
wracając na chwilę do mięsa...

tak się zastanawiam...
- jak to robią wegetarianie?
czy zapraszając gości do siebie
przygotowują coś mięsnego?
no bo co, jeśli goście lubią mięso?
czy przygotowują tylko wegetariańskie potrawy,
nie bacząc na mięsożerność gości?

coraz bardziej nie po drodze mi z mięsem
i to pod każdą postacią
czasem jeszcze nachodzi mnie na coś ochota
(pod warunkiem, że jest dobre i z pewnego źródła
- chociaż podobno w dzisiejszych czasach
niczego nie można być pewnym ;)

nie jestem wegetarianką,
ale ostatnimi czasy wolę potrawy bezmięsne

byłam dziś wdzięczna Krzyśkowi,
który zaoferował, że oporządzi kurczaka, którego zakupiłam

ja po prostu nie mogłam tego zrobić

no i nie mogłam też nie pomyśleć o tym,
że ten kurczak miał rodzinę, jakieś plany na przyszłość, marzenia...
a my go jutro (dziś właściwie) na ten obiad... ;)

zgrzyt wewnętrzny mam

goście gośćmi,
ale co z dziećmi, które lubią mięso?
oboje z Krzyśkiem coraz częściej jadamy potrawy z warzyw

dla Piotrka, Kuby i Julki obiad bez mięsa, to nie obiad
Zuzia pozostaje tu na neutralnym gruncie
- to znaczy może zjeść, ale nie musi

no i tak...

patrząc na półmisek z kurczakiem na stole przy dzisiejszym obiedzie
będę miała przed oczyma ten filmik:


chwyta za serce...
chyba nie tylko mnie ;)