piątek, 2 września 2016

Moje ulubione miejsce na Ziemi

a właściwie jedno z najulubieńszych
Kreta
Kastelli Kissamos

tam spędziliśmy ostatnie dni wakacji
Piter któregoś dnia powiedział przy obiedzie
że dla niego to są nasze najlepsze rodzinne wakacje ever
Kuba zgodził się z nim
a Jula i Zuzia nie brały udziału w rozmowie
zajęte zbieraniem kamyków na plaży tuż obok tawerny
w której siedzieliśmy
i rozkoszowaliśmy się
możliwością całkowitego - i jakże rzadkiego na co dzień
- niespieszenia się dokądkolwiek...

nie będę się zbytnio rozpisywać
wiadomo, że jest cudnie
kiedy przez kilkanaście dni
można pobyć ze sobą
bez pośpiechu
w miłym miejscu
z dala od zgiełku i wszelkich problemów tego świata
gdzie ludzie uśmiechają się do siebie serdecznie

kiedy więc ciepłe morze unosiło mnie na falach
czułam przeogromną wdzięczność
że jesteśmy zdrowi
i że możemy być tu razem

tańczyłam tę wdzięczność w morzu jak szalona

śpiewałam głośno
i śmiałam się sama do siebie

i mimo to - nikt nie zadzwonił po karetkę
Grecy to przemili ludzie ;)
_______________________________________

z zabawnych epizodów:

ulubioną zabawą Julki i Zuzi na plaży
było zakopywanie się w piasku
któregoś dnia Krzysiek obiecał dziewczynom,
że pozwoli im zakopać swoje nogi w piachu

swoje - czyli jego, nie dziewczyn

następnego dnia
jemy sobie śniadanie
a Julka z rozanieloną miną mówi swoim słodkim głosikiem:

- już nie mogę się doczekać, kiedy zakopiemy tatusia

cóż... :D
dodam tylko, że na plaży - na szczęście - nikt nie ucierpiał
i do domu udało nam się wrócić w komplecie

***

jedno z dzieci (obiecałam, że nie zdradzę, które) rzekło dnia któregoś:

- za osiem stron będę mógł oficjalnie się pochwalić
że skończyłem czytać książkę

- którą zacząłeś...?

- yyy... 2 lata temu

super, wreszcie przestanie się kurzyć przy łóżku ;)

mól książkowy normalnie
prędzej zje, niż przeczyta

...

a kiedy zbliżał się czas powrotu
pogoda wyczuła nasze załamanie koniecznością opuszczenia tego miejsca
i też się załamała

niebo spochmurniało
morze się wzburzyło

no ale przecież kiedyś jeszcze tam wrócimy - zapewniłam

to uspokoiło pogodę
i znów było słonecznie

do tych słów paru
dorzucam zdjęcia
bez określonej kolejności, ładu i składu
tak ot - do rzucenia okiem

reszta wspomnień
drzemie sobie pod powiekami
w cieniu moich (niezbyt długich) rzęs

wyruszyliśmy w tę podróż o wschodzie słońca
jakże romantycznie ;)
to nic, że się nie wyspaliśmy - warto było ;)


kto umie tak, jak Kuba? ;)

Zuzanna się opala

ze starym znajomym :)
zostaliśmy tu obdarowani pyszną marmoladą z winogron
i butelką oliwy z oliwek

w tawernie Cellar 


Sis & Bro :)

po obiedzie - obowiązkowo pyszny, soczysty i słodki arbuz

jak w moim Wielkim Greckim Weselu
- EVERY WORD COMES FROM GREEK :)))

najlepsza zabawa 

na wakacjach Kuba skończył 11 lat
jedynek nie znalazłam, ale w sumie się zgadza ;)

żółty i fioletowy - ulubione kolory Zuzi
no i szlafroczek od cioci Marci <3

"Jula, uśmiechniesz się?"
- echeś... ;)

rzadka chwila - Zuzia dobrowolnie pozuje ;)

fotografowałam tamtą górę, ale Piter wlazł mi w kadr ;)

pod spodem piasek był chłodniejszy 

takie łózko na plaży sobie stało

Kissamos nocą

tu woda i tam woda

kiedy jedliśmy obiad, przyszedł do nas grecki sęp

grecki sęp w całej okazałości
dostał kawałek kurczaka i aż zamruczał z zadowolenia
- po grecku oczywiście 

a później dzieci nieco się zdziwiły...

...bo zobaczyły ośmiornice
suszyły się spokojnie na słońcu

jedna z nich skończyła na talerzu




Elafonisi


a nad jeziorem w Kurnas mają rowery wodne dla sześciu osób :)

dzień pływania w jeziorze (...bo morze było za słone)

dzieci pokochały greckie jedzenie ;)

w Chani
wg Julki i Zuzi byliśmy U Chani ;)

Chania wieczorową porą 


załamanie pogody

w hotelu u Stavrouli 

fale dawały czadu, pan nie zdążył uciec ;)

od razu pomyślałam o Kasi - mojej przyjaciółce, która od lat mieszka w Grecji <3

czyż tu nie jest pięknie? :)
Qbson droczy się z falami, ostatecznie fale wygrały ;)


z tawerny do hotelu był kawałek drogi
fajnie mieć starszych braci :) <3

zanim odjechaliśmy, zostawiłam na plaży wiadomość
żeby nie było wątpliwości... ;)