niedziela, 30 sierpnia 2015

Pełnia i małe tęsknoty

Po północy już,
tymczasem na sen jakoś się nie zanosi

wczoraj pojechałam do Piotrkowa po Piotrka i Kubę
przy okazji spotkałam się z Filomeną :)

wypiłyśmy kawę i ze trzy godziny siedziałyśmy w kawiarni
gadałyśmy, gadałyśmy
i nagadać się nie mogłyśmy

tak, jakby wcale nie minęło 20 lat

zresztą sama Filomena nic a nic się nie zmieniła
wypiękniała jeszcze,
poczucie humoru to samo,
tylko Liwia (jej córka)
już od dawna nie maleństwo,
jeno studentka urodziwa
- po mamusi - co gołym okiem widać :)

Fil :)

no i Majka - już nastolatka
(jak ten czas leci...)
i też śliczna, do Filomeny podobna bardzo

z rozrzewnieniem powspominałyśmy stare czasy
niezliczone wspólne wyjazdy,
makijaż robiony w autobusie,
podróż do ślubu, kiedy to ja byłam kierowcą
tyle że nieopierzonym jeszcze i zapomniałam o hamulcu

całą drogę na ręcznym jechaliśmy
i nikt się nie zorientował...
(oj tam - można przegapić przecież taki drobiazg ;)

człowiek był młody, to i się hamował - widać
(bo teraz, to jakby trochę mniej ;)

z tego wszystkiego do Warszawy wracaliśmy nie wczesnym wieczorem,
jak pierwotnie planowaliśmy,
ale późnym raczej
i w domu byliśmy dopiero przed północą

a jeszcze zanim wyjechaliśmy
Piotrek koniecznie chciał mi coś pokazać w necie

jakiś czas temu spacerował z kumplami wirtualnie po Google Maps
oglądali sobie różne miejsca z najbliższej okolicy
któryś z kolegów był na jednym ze zdjęć
- ot przechodził tamtędy akurat

później Piotrek sam szwędał się po tych mapach
wpisując różne znajome adresy

wpisał też adres mojego domu rodzinnego,
w którym się wychowałam

i to zdjęcie właśnie chciał mi pokazać:


wzruszył mnie tym jak nie wiem co...

zdjęcie jest z lipca 2013 r.
a przed domem stoi moja Mama

jak gdyby nigdy nic...

moja Jasia :)

z tego wzruszenia pół nocy nie spałam
i teraz też nie chce mi się spać,
mimo że już prawie druga...

patrzę na to zdjęcie
i jak małe dziecko
wyobrażam sobie, że będzie tak stała,
kiedy przyjadę tam następnym razem

i wiem, że nie będzie...

po prostu czasem nadal trudno mi uwierzyć,
że Jej nie ma

i jak dziecko
tęsknię

ech...