środa, 27 kwietnia 2016

Trochę o bujaniu w obłokach

świat widziany z góry, z okna samolotu
wygląda na spokojny i poukładany

lecąc w chmurach można dosłownie [!] być ponad tym
co dzieje się w dole

z tak wysoka
nie widać ziemskiego zgiełku
i całego tego zamieszania

i czasem to wystarczy
aby choć na trochę nabrać dystansu
do życia
co to je trudno ogarnąć

później - rzecz jasna - jest lądowanie
i każdy wraca do swoich przyziemnych spraw

ja zwykle też wracam
choć nie zawsze całkiem
bo lubię bujać w obłokach
nie tylko wtedy, kiedy lecę samolotem

więc gdyby długo mnie tu jakoś nie było
to znaczy
że zabujałam się
w obłokach
chwilę dłużej

wierzyć mi się nie chce,
że od powrotu od Marci minął już tydzień

bo momentami mam wrażenie,
jakbym jeszcze wczoraj tam była

na ziemię dość skutecznie ściągnęła mnie statystyka

w weekend mieliśmy zajęcia

znów dużo tego

i znów myślę sobie, jak to będzie w sesji letniej
i że chyba nie zdam tych egzaminów

z drugiej strony
w sesji zimowej też tak myślałam
i to napawa mnie optymizmem

choć niewykluczone
że nieuzasadnionym ;)

kto by tam nadążył
z rozumieniem mnie
skoro sama często nie nadążam

jak tu cholera znaleźć w życiu ten złoty środek
skoro myślę jedno
mówię drugie
a robię trzecie
(proszę, niech ktoś powie, że nie jestem w tym sama)

nijak z tym do ładu dojść nie mogę

zostawiam więc ten nieład
może sam się jakoś ze sobą ułoży

a ja tymczasem
pobujam sobie w obłokach

i tam się rozchmurzę

zanim statystyka całkiem sprowadzi mnie na ziemię

Łaty pól leżą sobie spokojnie obok siebie
cisza, spokój, nikt się nie kłóci, nikt się ze sobą nie bije
sielanka...




czas zejść z obłoków na ziemię