piątek, 25 listopada 2016

Smog warszawski i inne podania

wczoraj wyprowadziłam moje ciało
(jeszcze nie niebieskie)
na spacer
czy raczej szybki marsz

stało się to po dłuuugiej przerwie
uzasadnionej wysokiej jakości wymówkami
w które sama niemal uwierzyłam

przemaszerowałam prawie 4 i pół kilometra

poza umiarkowanym zmęczeniem fizycznym
czułam satysfakcję z tego doniosłego dla mnie wydarzenia
wymieszaną niestety ze smrodem spalin

późno było
do lasu o tej porze nie odważyłabym się
więc przeszłam się po najbliższej okolicy

i to nie wszystko
wcześniej zdjęłam pajęczyny z orbitreka
i zrobiłam z niego użytek
w dodatku zgodny z jego przeznaczeniem
(na co dzień pokazuje temperaturę powietrza
czasem zdarza mi się coś na nim wieszać i/lub suszyć)

w czasie ćwiczeń oglądałam Annę Kareninę
piękna Sofie Marceau i młody Ned Stark
ech... ;)

dziś krzątam się po kuchni
a w tle 'leci' 'Frida'

myślę, że gdybym obejrzała ten film
nieco wcześniej (wiele lat temu)
zostawiłabym moje brwi w spokoju

i co z tego, że byłyby niezgodne z modą
ale miałyby swój charakter

a ja je tak po prostu wykastrowałam

jakaś część mnie przeczuwała tę nieuchronność losu
(czyli że zrobię coś wbrew sobie)
stąd smutna mina
mimo pięknych jabłek w kapeluszu

żałuję brwi a la Frida, ale wąsa już nie
- always look at the bright side of life ;)
z innej beczki...

uwaga!
zauważyłam, że Beata interesuje się nowym wydarzeniem na fb
3 grudnia w Warszawie jest wigilia z Ewą Foley
myślę sobie, że to byłaby doskonała okazja
do zainaugurowania działalności agencji Beata Travel

jeśli ktoś byłby zainteresowany wyjazdem na taką
czy też inną (zwłaszcza inną) imprezę,
to słowo daję - Beata jest świetnym przewodnikiem
wszędzie można z nią trafić
i to dosłownie - wszędzie
(szczegółowa rekomendacja tutaj - klik)

oto zdjęcie wesołej gromady
która wybrała się na poprzednie spotkanie z Ewą Foley:

na dziewiątej Ania, na dwunastej Beata, na trzeciej Agnieszka
i na szóstej Olga (niewykluczone też że to Olga robi zdjęcie)
ustawienie do tego zdjęcia
trochę przypomina kompas
co stanowi swego rodzaju celną symbolikę
jeśli weźmie się pod uwagę fakt,
iż tylko Agnieszka bezbłędnie trafiła na miejsce
dzięki czemu spotkała się z Ewą Foley

Agnieszka (wyraźnie zakochana w życiu) z Ewą Foley
(zdjęcie z prywatnego zbioru Agnieszki - dziękuję <3)
w tym samym czasie
piętro wyżej
(czyli niejako na wyższym poziomie rozwoju)
Beata, Ania i Olga
spożywały przypadkowy obiad, na który zbłądziły

a ten obiad to nie było jakieś byle co

kaczka, pstrąg oraz zupa krem z dyni i pomidorów
z czarnym sezamem

no

także jeśli ktoś lubi tak sobie zabłądzić nieoczekiwanie
w miłe miejsce
to tylko z Beata Travel

z innymi agencjami można trafić dokładnie tam, gdzie się chce
tylko że wtedy nie jest aż tak zabawnie ;)

PS. Agnieszka napisała mi przed chwilą, że od spotkania z Beatą
spodziewa się cudów i je dostaje

teraz jak nic ruszą pielgrzymki

tylko czy trafią? ;)