wtorek, 2 września 2014

Marta, Marcia, Pulpetta

1. września - przeżyty :)
Piotr już w gimnazjum. Będzie się działo.
Albo i nie. No bo niby co takiego ma się dziać?
(ciiiiii... będzie co będzie, nie uprzedzajmy faktów ;)
Kuba w czwartej klasie. U pani Heleny - poprzedniej wychowawczyni Piotrka
(fantastyczna kobieta i świetna nauczycielka)
 Jula i Zuzia pomaszerowały dzielnie do przedszkola
(trala la la la la la la la la la)

Na miejscu dzielna była głównie Jula.
Zuzia głównie chciała wracać do domu ;)
Później było już lepiej. Podobno.
I są w grupie pani Kasi, tak jak 10 lat temu Piotrek
Historia kołem się toczy ;)

A dziś - już za chwileczkę, już za momencik jadę do Piotrkowa.
Odwiedzę Tatę, wypiję kawę z Beatą z Nieba na talerzu
 - jeśli pogoda pozwoli, to na Jej cudnym tarasie na dachu,
który to dach jest w środku miasta, a ma się wrażenie (poniekąd słuszne)
że jest się w niebie (o czym nieco więcej już wkrótce).
I nawet czasem talerz nie jest potrzebny ;)

No i spotkam się z Martą !!!!!!!!!!!!!!!!
:)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
Moja Przyjaciółka Marcia od lat mieszka w Londynie.
Od czasu do czasu przylatuje do Polski na kilka dni.
I ów odczasdoczas właśnie się dzieje :)
Z Marcią znamy się od podstawówki.
Kocham Ją jakniewiemco.
O czym cdn...